Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [364]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Krzysiek_biega
Pamiętnik internetowy


Krzysztof Bartkiewicz
Urodzony: 1975-04-05
Miejsce zamieszkania: Toruń
131 / 193


2013-04-30

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Run Toruń (czytano: 868 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: www.youtube.com/watch?v=_hOkDr35f8I

 

Czy można dobrze pobiec, nic nie trenując? Po prześledzeniu wyników z Run Toruń gdzie zająłem wysokie szóste miejsce z wynikiem 34.45 można by wywnioskować że nic mi nie dolega i że powracam do formy. Zatem żeby nie było nieporozumień sprawa wygląda nieco inaczej.
Zatem cofnę się pamięcią kilka tygodni wstecz kiedy pauzowałem z powodu stopy i nic nie wskazywało na to żebym mógł powrócić do biegania
Ktoś mnie poparł, ktoś przedstawił wyniki i miałem tel. z pewnej jednostki wojskowej..
Po tym telefonie jakbym dostał skrzydeł, jakbym na nowo szukał rozwiązań jak z tego wyjść, żeby nie zawieść. Zawsze sobie wmawiam że nie ma urazu w nieskończoność, muszą być jakieś odpowiednie rozwiązania
Zatem ponownie zacząłem inwestować. Tak więc w marcu robiłem same zabiegi fizykalne, pod koniec marca natknąłem się na fizjoterapeutę i to w Toruniu które okazuje się ma całkiem zajebiste rekomendacje jak chociażby szkołę od Rakowskiego. Co ciekawe już po pierwszej wizycie gdzie miałem założone dodatkowo taśmy (tzw tejpy) poszedłem na pierwszy trening. Pisze z pamięci, nie prowadzę notatnika, więc sądzę że było to ok 25 marca, zrobiłem wówczas 3km, następnie stopniowo zacząłem wydłużać, i po
tygodniu drasnąłem się na 15km wybiegania, była to dla mnie katorga, i 3 dni po takiej piętnastce (mimo że truchtałem) nie mogłem chodzić z bólu stopy. Ale nie poddawałem się, dodatkowo zacząłem szukać coś na temat podkładek na zamówienie. I z tymi podkładkami to jest nieco zachodu, z racji oszczędności zacząłem szukać jak najtaniej, wyskoczył mi Korfantów k. Opola wkładki robią za 40pln, podczas gdy w Warszawie 200pln plus jeszcze 60pln komputerowe badanie stopy!!!

Jedyna różnica moim zdaniem jest w tworzywie z jakiego dana wkładka jest wykonana. A zatem jakie rozwiązanie przyjąłem? Pojechałem do Korfantowa gdyż zapewniano że można w nich biegać, po tygodniu dostałem kurierem dwie pary za które zapłaciłem 70PLN, jedna była z ich tworzywa, a druga para pół, na pół, tzn oddałem oryginalne podkładki z butów Nike w których jeszcze nie biegałem a oni ją przerobili..

Włożyłem daną podkładkę do buta i koszmar, wysokie podbicie sprawia że nie ma takiej możliwości żebym w tych wkładkach mógł realizować treningi, ale przy chodzeniu w pracy (8h na nogach) czułem pełen komfort i po raz pierwszy w pracy nie czułem żadnego ucisku, a zatem idę jakby dobra drogą. Treningi jednak muszę realizować normalnie jak do tej pory. Przez ostatnie 30 dni miałem ok 25 dni biegowych, tylko 1 trening wykonałem na czas, co jak pisałem 7.5km przebiegłem po jakieś 3.27/km, pozostałe treningi to same rozbiegania. Początki nie były lekkie, uwierzcie czy nie ale przez pierwsze 2-3 tygodnie nie byłem w stanie nawet przebieżki zrobić, musiałem sporo popracować z fizjoterapeutą żeby po 4 miesiącach zastoju od sportu móc szybciej przebierać nogami. Żeby bardziej siebie zmobilizować to zapisałem się na Run Toruń. Czysto z partyzanta, nic nie kalkulowałem, nikomu nic nie obiecywałem, sam nie wiedziałem jak pobiegnę. Nawet przed samym startem założyłem inne buty niż wcześniej zakładałem, wziąłem New Balance które słyną z tego że są dość twarde i już po pierwszym metrach czułem że chyba popełniłem błąd, ale nie cofnąłem się do domu, lecz gnałem 4km na start. Pogoda niby idealna, pochmurno i ok 11 stopni jak wychodziłem, z racji pracy zawodowej gdzie ok 4h średnio dziennie spędzam w klimacie do 4 stopni C to można powiedzieć że dobrze się stało że nie jest za gorąca, ale na 10 minut przed startem zaczyna zza chmur wyłaniać się słońce i decyduję się na zdjęcie bluzy z długim rękawem.
Zatem wystartowałem z pierwszej linii wśród ośmiuset amatorów biegania, pierwsze kilkadziesiąt metrów spokojnie i ciasno, i za spokojnie jak dla mnie, coś u mnie puściło, być może chęć przypomnienia o sobie, głowa myślała zostań, jeszcze nie teraz, ale nogi mi zaczęły same wędrować żeby objąć prowadzenie i ruszyć mocno do przodu a być może potrzebowałem zwyczajnie przestrzeni-sam nie potrafię wytłumaczyć swojej czynności objęcia prowadzenia tak jakby we mnie jakiś szatan wstąpił. Tak wiec po 100 może 200m objąłem prowadzenie i gnałem do przodu i wówczas nikt nie był w stanie mnie się przetrzymać. Jak zegar na pilocie wskazywał zegar 2:53 przed 1km to aż zacząłem zwalniać bo zastanawiałem się czy to możliwe żeby nogi aż tak mnie poniosły (kilometr wyszedł w 3.02). Na drugim kilometrze starałem się przytrzymać jeszcze to tempo, ale niestety, na lekkim wzniesieniu czułem że coś szwankuje, powoli czuje ciepłotę całego ciała, czuję że się przegrzewam. Na 4km mija mnie dwójka zawodników, ale ze spora jeszcze przewaga nad następnymi. Nie myślę co będzie dalej, napotykam na kostkę brukową i tutaj powraca myśl o urazie, bardzo delikatnie biegnie i gubię cały wcześniejszy rytm biegu, Do tego czuje zbliżającą się jakby biegunkę, muszę zwolnić jeżeli mam dobiec do mety. Na 7km mija mnie Piotr Suchenia z Kamilem Leśniakiem. Nie jestem w stanie nic zrobić, tutaj już czuje się na tym etapie jak w amoku. Człowiek wówczas biegnie i myśli po co ja to robię w imię czego?
Każdy delikatny podbieg, każdą kostkę brukową, czuję na stopie i nawet nie myślę żeby przerwać bieg, wiem że już nie mam po co biec. Nie jestem na pudle w żadnej klasyfikacji i czy mój wysiłek jest warty swej ceny? Wybiegam na ostatni kilometr, widzę z przeciwka gratki i nawoływanie do woli walki, ale ja już ledwo widzę na oczy, organizm szaleje, przez 5 miesięcy nie podejmował tak mocnego wysiłku fizycznego, wbiegam na metę, nawet nie czuje tej euforii, siadam na ławeczce na chwile przy Piotrze
Suchenia, ale nawet nie mam siły chwile zamienić parę słów, mam mdłości lecę to Toi Toi, przebywam tam 10 może 15 minut, a i tak mam wrażenie że minęła chyba wieczność, uciekam do domu, chciałem truchtać, mam zaledwie ok 700-800m, ale nie mogę, cały jestem sztywny, nic mnie nie interesuje. Wchodzę do domu i czuje zimno, dreszcze, biorę prysznic, chłodzę się ok 15 minut, nie jestem w stanie przyjmować żadnych posiłków. Mija dwie godziny od startu, chcę wrócić do strefy mety. Z nogami widzę mam problem,
decyduje się na rower, jest o wiele lepiej, okazało się że byłem wołany do dekoracji śród Toruńczyków, poza podium już niestety, otrzymałem swoje suweniry i jak się pojawiłem to już było po wszystkim, niewiele pamiętam z samej organizacji biegu, ale niech mi ktoś nie mówi że powracam do biegania, bo pisząc ten blog, to ja jeszcze dochodzę do siebie.. Co dalej? nie wiem, ale chciałbym się szybko pozbierać i spróbować sił jeszcze w półmaratonie, czy to będzie już teraz? Myślę nad tym, ale pierw muszę wypocząć a tu w pracy mnie ganiają że skoro mam siłę trenować biegi to nie wykorzystuje wszystkich swoich możliwości w pracy więc nie wiem co dalej robić....

Swoją drogą do Warszawy też w najbliższym czasie po wkładki się przejadę, czuje że idę dobra drogą, z racji upierdliwej pracy, no może nie tyle pracy co samych przełożonych nie jestem w stanie normalnie trenować, aura pogodowa sprawia że w miarę jak najwięcej czasu obecnie będę poświęcał dla syna, a mi pozostanie niewiele czasu na trening. Być może to się zmieni kiedy przejdę pozytywnie komisję lekarską i wezmą mnie do armii.

Wyniki pierwszej szóstki Run Toruń:
Patryk DOMIŃCZAK 32.59
Waldemar TOMCZAK 33.21
Kamil LEŚNIAK 33.45
Piotr SUCHENIA 33.54
Łukasz ZIMMERR 34.16
Ja 34.43

I mój podopieczny na 41 pozycji Przemek STUPNOWICZ 38.50 (kolejna życiówka) jak w lutym zaczęliśmy współprace, to jego rekord wynosił 42.05.


W chwili obecnej coś mam widzę gardło niewyraźne po tym biegu (a nic nie piłem), mam nadzieje że dojdę do siebie w kilka dni


Czytałem wpis na blogu Piotra Sucheni, w tygodniu zrobił jakiś test na kilometr 2:54, ja nie byłbym w stanie tyle pobiec, na treningu nigdy nie jestem w stanie zmusić się do takiego wysiłku, za to na zawodach jestem nieobliczalny. Kto wie jak by było gdybym zaczął spokojnie. Podobnie jak Piotrek myślę o półmaratonie w Grudziądzu, z tym że ja nic nie kalkuluje. Dla mnie to będzie pewien test, ale o tym już w następnym wpisie

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marysieńka (2013-04-30,09:41): Zdrówka:))
Kaja1210 (2013-04-30,11:30): Dla mnie kosmos!
suchy (2013-04-30,11:40): Miałem nogi zabite po poniedziałkowym BNP i mocnym wtorkowym rowerze, więc musiałem coś zrobić, brzydko mówiąc "do zarzygania" stąd tek 1km w 2:54, który na ten dzień był 110% tego, na co mnie stać :]
Krzysiek_biega (2013-04-30,11:44): To tym bardziej Piotrze szacun, bo mi po rowerze bardziej w siłę i wytrzymałość idzie wszystko, a niżeli w szybkość..:)
filips1 (2013-04-30,22:30): co to znaczy zabiegi fizykalne ?
Krzysiek_biega (2013-04-30,22:35): http://www.praktycznafizjoterapia.pl/temat-miesiaca/systematyka-zabiegow-fizykalnych.html Za dużo by pisać, w linku masz wyjaśnienie
Przemes6 (2013-05-01,18:46): Dzięki Trenerze za wszystko :)







 Ostatnio zalogowani
bobparis
08:37
Tatanka Yotanka
08:22
platat
07:54
Leno
07:36
mariuszkurlej1968@gmail.c
07:33
MOSIRMYSŁOWICE
07:21
Raffaello conti
07:10
jaro109
06:52
Andrea
00:59
Piotr100
23:45
GriszaW70
23:01
ronan51
22:15
uro69
21:51
Wojciech
21:51
benfika
21:34
szyper
21:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |