Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [17]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
szczupak50
Pamiętnik internetowy
korespondent biegowy

Arkadiusz Szczupaczyński
Urodzony: 1963-12-15
Miejsce zamieszkania: GRYFICE
4 / 65


2014-06-15

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
BIEG O BŁĘKITNĄ WSTĘGĘ 14.05.2014 STARGARD 10 km (czytano: 502 razy)



Jak zwykle nie dostałem błogosławieństwa na kolejny start.
Moja lepsza połowa stwierdziła ,że normalni mężczyźni siedzą w domu i oglądają transmisje z Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej
Hej ! Nienormalni na koń i jazda na Stargard.
To mój 3 start w tej imprezie .Stąd pochodzi moja życiówka z przed 2 lat.
Zawody tradycyjnie rozgrywane są wieczorem o godz.21.
Start jeszcze przy zachodzącym za widnokręgiem słońcem, metę osiąga się o zmierzchu lub po ciemku - jak komu wyjdzie :)
Przez to bieg wyraźnie odróżnia się od innych ,ma swój klimat.
Tym razem jest nas cały tłum - jedziemy w 9 osób 2 samochodami.
Jesteśmy 2,5 godziny przed startem.
Bez problemu parkujemy w najlepszym miejscu przed Lidlem skąd wszędzie blisko.
Biuro zawodów dobrze zorganizowane - nie ma kolejek,przed wejściem przygrywa kapela ludowa.
Tu inaczej niż gdzie indziej posiłek regeneracyjny - drożdżówka i banan przed zawodami, kawa - duża rzadkość dobra i gorąca.
Spotykamy znajomych biegaczy, pozdrowienia dla tych z sąsiedniego Trzebiatowa.
Jesteśmy w "nadczasie" idziemy zwiedzać starówkę, po drodze zapoznajemy się z trasą biegu - w tym roku tylko 2 pętle, z każdym rokiem o jedną mniej .
Ciekawe czy za rok będzie tylko jedna.
Potem tradycyjna rozgrzewka i ustawiamy się na starcie.
Strzał i ostro do przodu.
O ile w poprzednich latach było bardzo gorąco to teraz miły chłodek.
Cała trasa skonstruowana jest na jednej jezdni -jest to jakby jedna duża pogięta agrafka.
Niestety również pofałdowana.
Odległości oznaczone jak trzeba co kilometr, co dla mnie jest bardzo ważne, bo mam tendencje do zbyt ostrego startu.
Nie myślę po 2 kilometrach - Dlaczego znów się w to wkręciłem? -Jest dobrze równy krok i oddech.Na 4 kilometrze niczym diabeł z pudełka wyskakuje przede mną Zbyszek - to jakaś nowa strategia , bo on zwykle ma jeszcze bardziej ostry start .Na razie biegniemy razem szybko w tempie 4min/km,spuchniemy jak zwykle później.
Na prowadzeniu trochę ja trochę on - na razie razem.
Żeby mi się nie nudziło i szybcie leciał czas oglądam zawodników biegnących na sąsiedniej jezdni za mną lub przede mną w zależności od sytuacji.
Ok. 2,5 km przed końcem Zbyszek zaczyna mi się oddalać, nawet mnie to nie martwi ,mój zegarek mówi mi ,że biegnę w bardzo dobrym tempie .
Już niedaleko do mety ,za wiaduktem trzeba wspiąć się na górkę ,a potem tak jak uwielbiam finisz z górki.
Mnóstwo kibiców wzdłuż ostatniego odcinka - sprężam się i ostrym sprintem do mety, jestem dumny z siebie że mam jeszcze tyle energii, widzę już zegar z czasem i jeszcze przyspieszam ,żeby zmieścić się poniżej 42 min.
Ostateczny czas 41:53 niewiele gorszy od mojej życiówki.
Na mecie ładny medal do kolekcji i wracam się przed metę aby dopingować resztę kolegów i koleżankę debiutantkę.
Wszyscy osiągają bardzo dobre czasy , nowe życiówki - cała ekipa zadowolona.
Szybki prysznic na pływalni przed metą - dużo miejsca i nie trzeba czekać w kolejce jak gdzie indziej.Potem hot dog i piwo na pobliskiej stacji benzynowej i idziemy na dekoracje.
Mamy jednego zwycięzcę- Łukasz tym razem pierwszy w samorządowcach.
Dostał kopertę - otwieram ją z ciekawości - niestety tylko 150 zł :)
Piszę to nie bez kozery , bo chwilę potem największym farciarzem okazuje się Maciek ,dla którego wylosowano bon do sklepu biegowego na 300 zł.
Na koniec pokaz sztucznych ogni i powrót do domu.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
drago
20:24
Wojciech
19:59
42.195
19:53
ruzga99
19:15
Waldek
19:08
mirekzkk
18:46
gpnowak
18:42
uro69
18:22
stanlej
18:02
Namor 13
17:52
rys-tas
16:43
benfika
16:33
Andrzej5335
16:25
 Van Basten
15:56
biegacz54
15:50
cinekmal
14:57
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |