2014-05-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| RELACJA Z BIEGU - MYŚLIBÓRZ 17.05.2014 10 KM. (czytano: 338 razy)

Mimo złej prognozy pogody -możliwość opadów -wyjechaliśmy ze Zbyszkiem i Łukaszem oraz synem Zbyszka w roli kibica i fotografa rano z Gryfic przy pełnym słońcu i 12 st.
Szybko dojechaliśmy na miejsce(155 km)- miasto ok. 12 tys. mieszkańców położone nad jeziorem.
Zaparkowaliśmy na dużym parkingu- łące wskazanym w mailu przez organizatora naprzeciw stadionu, ok.300 m od rynku.
Biuro zawodów w ratuszu - sprawna obsługa i w pakiecie niespodzianka - oprócz koszulki skarpety biegowe z logo biegu.
Krótkie zwiedzanie miasta ,chyba wszyscy byliśmy tam po raz pierwszy.
Podróże kształcą - kolejny raz przekonałem się , że nasze miasto na tle innych podobnej wielkości wygląda na b. zadbane i kwitnące.
Pogoda jak na bieg zbyt dobra ,ok. 20 st. i słonecznie.
Start o 11:45 150 m przed rynkiem.Przy starcie b. dobra lokalna orkiestra młodzieżowa grająca przez cały bieg jazzowe kawałki.
Trasa - 4 pętle po 2,5 km.
Plan minimum czas lepszy niż przed 3 tyg. w Szczecinku i pokonać Zbyszka.
1 okrążenie biegłem ok. 20 m za nim,w sumie za szybko 1 km -3:45,dogoniłem go pod koniec 1 pętli i przez drugą biegliśmy razem .
Zbyszek jak zwykle narzekał na kolkę i formę.Trasa niestety górzysta i już po 1 okrążeniu wiedziałem ,że dobrego wyniku nie będzie.
Na trzecim okrążeniu wysunąłem się przed niego, Zbyszek został 5m za mną- cały czas słyszałem jego charczący oddech (jestem zbyt doświadczonym biegaczem ,aby się na to nabrać - nie tacy umierający brali mnie potem przed metą).
Na początku 4 pętli przyspieszyłem i straciłem go "ze słuchu".
Biegło mi się b. dobrze , najgorsze było 1 okrążenie - bo za szybkie.Wypadając z ostatniego zakrętu na ostatnią 200 m prostą byłem pewien ,
że będę pierwszy na metę - okazuje się ,że nie można dzielić skóry na niedźwiedziu przed czasem - Zbychu chyba na bezdechu (bo nie słyszam go)
nagle pojawił się przede mną i tak już zostało aż do mety mimo mojej pogoni za nim przybiegłem z 4 s stratą,ale na szczęście w dobrej formie i nie
zmasakrowany skoro byłem w stanie zaraz za metą schylić się i odpiąć chip(nie zawsze mi się to udaje od razu :).
Bardzo ładny medal(jestem niepoprawnym ich kolekcjonerem -wszystkie wiszą rozpięte na lince w moim pokoju- mój syn ukuł dla niego określenie muzeum sportu , które b. mi się -podoba :)
Bieg ukończyło 301 uczestników.
Taktycznie szybko udaliśmy się pod prysznic przy stadionie ,bo choć szatnie nowe i porządne to tylko 2 prysznice.
Potem tradycyjna grochówka i dekoracja uczestników.
W ramach biegu odbywały się Mistrzostwa Polski Samorządowców , w których Łukasz zajął 2 miejsce z czasem 37:18 (12 m-ce open) i otrzymał wielki puchar + koperta z kasą. Dodatkowo w M-30 - 3 m-ce na podium( nagroda -koszulka termoaktywna).
Zbyszek 69 m-ce 42:52 M-40 16 m-ce.
Ja 70 m-ce 42:54 M-50 8 m-ce.
Na koniec losowanie nagród ( a było ich bez liku) - szczęście uśmiechnęło się do Mikołaja ,syna Zbyszka - bon do Dekathlonu za 50 zł.
Na koniec podziękowania dla organizatorów za sprawne przeprowadzenie zawodów- nie było do czego się przyczepić a to duża rzadkość.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |