2008-04-06
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Galeryjny wypad do Puszczy Kampinoskiej (czytano: 125 razy)

O 7.00 rano zjawili¶my się dzi¶ (niedziela) mocn± galeryjn± ekip± w Truskawiu. Byli: Dżastin, B&B, and, Miodzio, mbucz, ja, Szara i Nuka. Wyruszyli¶my na zaplanowan± wcze¶niej trasę: Truskaw-Zaborów Le¶ny-Mogiła Powstańców 1863 r.-Karczmisko-Truskaw. Nuka była przypięta do Dżastin, a Szara do mbucza. Trasa zróżnicowana: piach, ziemia, trochę kocich łbów, błoto. Wokół wydmy, bagna i rozlewiska, duża polana po tornadzie z 2004 r. Na czarnym szlaku z Karczmiska do Truskawia, jak to na pocz±tku kwietnia, woda i błoto w pewnym miejscu. Buty tylko umoczyli¶my i ufajdali¶my w błocku, kiedy przeprawiali¶my się po gałęziach. To było dokładnie to samo miejsce, w którym jaki¶ czas temu Nuka tak strasznie wierzgała i ledwo j± przeci±gnałem, tylko że w drug± stronę. Dzi¶ była układniejsza. Dotarli¶my do parkingu w Truskawiu, gdzie Dżastin, B&B i Miodzio zakończyli bieg i wsiedli do samochodów.
Ja, mbucz i and oraz psy pobiegli¶my chwilę asfaltem przez Truskaw (przy strasznym akompaniamencie miejscowych kundli) do pętli autobusowej przy pomniku i skręcili¶my w lewo na drogę do Pociechy. Przy parkingu w Pociesze mbucz odpi±ł Szar± i przypięła j± sobie po raz pierwszy w życiu and. Ja biegłem drug± pętlę cały czas z Nuk±. Droga Truskaw-Pociecha niezbyt sympatyczna: szeroka, z dziurami, trochę utwardzona, ale za to bez błota. Za Pociech± skręcili¶my zielonym szlakiem z kocich łbów w lewo ku Ćwikowej Górze. Tam trochę wydmowych deniwelacji i po chwili znów jeste¶my na Karczmisku. Na pierwszej pętli na polanie wyciętej przez tr±bę powietrzn± w 2004 r. widzieli¶my sarenkę. Teraz biegniemy w przeciwnym kierunku Kręt± Drog±. Za Mogił± Powstańców 1863 r. tuż przed Zaborowem Le¶nym drogę przecięły nam dwie kolejne sarny. Jest już ok. 9.30, pojawiaj± się pierwsi spacerowicze i biegacze. Docieramy po własnych ¶ladach do Truskawia, gdzie spora grupa starszych spacerowiczów podziwia nasze psy. Mi już spowszedniały, ale na ludziach zawsze robi± wrażenie. Nie ma takiego wyj¶cia na dwór, żeby kto¶ gło¶no nie zachwycił się huskimi. Około 10.00 ruszamy znów do Warszawy, mbucz swoj± starletk± a ja, and i psy moj± camry.
Dystans jakie¶ 24 km, czas 2:45 (dużo postojów i przeprawa po gałęziach przez błotko), deniwelacji ł±cznie może z 50 m. Puszcza już gdzieniegdzie jasnozieleni się i szykuje do wiosennego wybuchu. Wody dużo jeszcze wszędzie. Fajna wycieczka, tylko ja teraz jaki¶ taki przeziębiony trochę jestem i wykończony. Chyba muszę odespać. Za tydzień Dębno.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |