Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [91]  PRZYJAC. [91]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Magda
Pamiętnik internetowy
Ziorko do ziorka

Magdalena R-C
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: hożuf
916 / 949


2016-10-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
(no comments) (czytano: 573 razy)

 

Od jakiegoś czasu nadrabiam zaległości w czytaniu książek wszelakich. Robię to oszczędnie, w wersji bibliotecznej. Zazwyczaj podchodzę do półki z napisem nowości i lecę po kolei tytułami, które mnie z grubsza zainteresują. Nie skupiam się na jednym gatunku, autorze. Zwłaszcza że biblioteki mają ograniczone możliwości i jeśli już kupują to pod ogół, a nie pode mnie. Nie wybrzydzam więc, w zęby nie zaglądam, biorę jak leci i czytam jak szalona. Dobrą książkę wciągam w ciągu jednego dnia. Z jakimś opasłym tomem, albo czymś trudniejszym do przebrnięcia, albo czymś co co chwilę odrywa mnie od czytania skłaniając to przemyślenia paru rzeczy- dwa dni.
A tę książkę czytałam… tydzień. I tak dobrze, że na trzeźwo.
Po prostu dostawałam kurwicy po prawie każdym akapicie i musiałam ochłonąć przed kontynuacją.
A więc……



Książka pojawiła się na fali „biegania naturalnego”. Tak, był na to szał parę lat temu. Jakoś się nie za bardzo przyjął. Obecnie występuje w postaci szczątkowej. Hamerykanizm przebija z każdej niemal strony.
O czym jest książka?
Tak w skrócie- wysoki facet z nadwagą, lat 40, zaczyna biegać. Tak se. Ale ciągle łapie kontuzje. Męczy się z tym. Dowiaduje się, że istnieje plemię w Meksyku, które wolne jest od zdobyczy cywilizacyjnych (niezdrowe jedzenie- tłuszcze trans, cukier i inne gówna), które porusza się piechotą gdziekolwiek zmierza a domostwa są położone daleko od siebie, żywią się tym co znajdą lub obsieją, poza tym mieszkają w kanionie w dość górzystym i trudnym terenie. Autor próbuje ustalić co ma wpływ na to, że są silni, zdrowi, szczupli i dobrze biegają na duże odległości. No i najważniejsze- nie łapią kontuzji.
Oczywiście, konkluzja jest taka, że to nie te wszystkie powyższe czynniki, tylko fakt że biegają bez butów.
Chris najwyraźniej nie słyszał o Keniolach. Oni też mało jedzą, też biegają boso (przynajmniej na początku) i wymiatają na wszystkich biegach. Czekam z niecierpliwością, gdy zacznie zgłębiać ich tajemnice….


Nie trawię, gdy ktoś pisze o czymś na czym się nie zna. W tej książce jest dużo takich fragmentów. Nie wiem dlaczego o martwym króliku jest więcej niż o Scocie Jurku, ani po cholerę wciągał w to wszystko bogu ducha winnych neandertalczyków.
Jedyne wartościowe fragmenty w tej książce na temat wyścigu zmieściłyby się w 2-3 rozdziałach. Niestety, autor przeczołgał mnie przez 32 rozdziały. Na pewno mogę go za to pozwać powołując się na jakąś poprawkę do konstytucji. Oni tam mają na wszystko te poprawki…


Pojawiające się w książce słowa Erica Ortona skierowane do autora: „jesteś jak wszyscy. Nie wiesz, co robisz.” Najwyraźniej dotyczyły nie tylko biegania, ale i pisania w ogóle.

Jeszcze jedna rzecz mnie frapuje. Nasz autor zaczął przygotowywać się do biegu. Zaczął naprawdę trenować i nie wg planu znalezionego na forum biegowym, ale pod okiem doświadczonych osób, które na bieżąco korygowały jego postawę i sposób poruszania się. Schudł. Zrobił duże postępy, bieg ukończył.
Ale wiecie co jest najlepsze?
Ani razu się nie zająknął, w jakich butach trenował i biegł. Domniemuję tym samym, że nie były to buty „naturalne”…… obłuda aż do zrzygania.


Autor zablokował możliwość komentowania swojego Bloga







 Ostatnio zalogowani
Raffaello conti
21:04
szyper
20:52
bogaw
20:44
Tomasz 77
20:25
jarek1909
20:23
kmajna
20:14
entony52
19:58
2P
19:45
Januszz
19:45
romelos
19:38
Piotr100
19:35
42.195
19:32
szopinho
19:10
rezerwa
19:03
patryktherunner
18:52
maniek66
18:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |