Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [18]  PRZYJAC. [279]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Tr
Pamiętnik internetowy
Biegam, więc żyję.

I W
Urodzony: --
Miejsce zamieszkania:
452 / 483


2015-04-14

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Ja to tylko o zlych treningach.. j (czytano: 1471 razy)



Zaczęło się źle. Po Rybnickiej szedł kondukt żałobny. Jaki może być dzień jak się widzi coś takiego? Pomyślałam chwilę o śp. nieboszczyku i życzyłam mu samych przyjemności po tamtej stronie. Potem wpuściłam trenera Waldziora na tę puściutką Rybnicką, potem dojechałam do wiaduktu i wygramoliłam się z samochodu żeby zrobić trening. "Wygramoliłam" to dobre słowo. chyba wciąż jeszcze czuję weekendowe górki. Nogi niby są ok ale wszystko wskazuje na to, że generalnie jeszcze organizm potrzebuje trochę czasu, żeby do siebie dojść.

Zaczęłam truchtać. Nie trzasnęło nawet pięćset metrów, kiedy znów było źle. Cała ścieżka zawalona drewnem, na derzewie informacja, że nie wolno dalej iść, bo wycinka, a ja tu mam w głowie już rozplanowane co gdzie biegam..

W złym humorze uciekłam do lasu w bok. Nie znałam terenu więc od razu wpakowałam się na jakąś łąkę. I wiedziałam, że będzie tylko gorzej. Zadnej ścieżki, ciepło więc żmije pewnie już łażą, trawa znacznie ogranicza możliwość zauważenia zygzaka na czas, do tego jakieś chaszcze i diabli wiedzą co jeszcze. Postanowiłam przejść do marszu żeby dać sobie szansę w razie spotkania ze żmijką-kuzynką, a potem zawróciłam. Wzrok mój padł przy tym na nasyp kolejowy.
Oceniałam, że nic złego mnie tam chyba nie spotka, nawet jeśli wszystkie żmije z tej łąki poszły się wygrzewać na torach. I to był błąd bo od razu wpadłam w coś, co sięgało mi do kostek. Paskudne, zimne i mokre. Fuj. Z godnością wyciągnęłam kończyny z tej papki i podrobiłam po podkładach kolejowych. Szybko znudziło mnie dreptanie po tym paskudztwie więc przeszłam do marszu. No nie szło mi to owb. Ewidentnie. A potem doszłam do wniosku, że lepiej będzie jak sobie podrobię tak środkiem torowiska, bo przecież zauważę pociąg z daleka. I koncepcja była tak ogólnie bardzo słuszna i dobra, tyle że nie na zakręcie. Omal nóg nie pogubiłam kiedy śmignęłam na sąsiedni tor i zostałam po raz pierwszy w życiu obtrąbiona przez pociąg. Zresztą całkiem słusznie. Głupio łazić po torach choć z drugiej strony rozszerzyły mi się horyzonty. Pociąg bez chwili zastanowienia przemknął po mosteczku, na który ja się nie odważyłam wejść. Ażurowy, stary jak moja św. babunia i nie wzbudzający zaufania.

Po jakimś czasie kawałek cywilizacji, czyli takiej zwierzęcej ścieżki wyprowadził mnie już na zwykłą, leśną dróżkę i bez problemów dotarłam na Gichtę. Chciałam biegać kilometrówki nad Garboczem, bo to moje miejsce na takie treningi, ale jak dostałam wiatrem po pysku, to stwierdziłam, że jednak Lanuch jakiś taki ładniejszy i poszłam sobie tam biegać.

O treningu nie ma w sumie co pisać. Miało być 4x1km po 5". Od razu, jeszcze wczoraj kiedy dostałam maila z tym treningiem, najbardziej podobały mi się te trzyminutowe przerwy. Co do reszty wiedziałam, że będzie bolało. I bolało jak cholera i nie wyszło. Więc nie będę o tym opowiadać bo nie ma o czym. I tak to pogrzeb i drwale zepsuli mi dzisiaj cały trening i cały dzień. Dziękuję za uwagę.

Ofochowana Izabela.

PS. No dobra, to napiszę. 1 po 5.07, 2 po 5.04 a potem było już tylko gorzej to się wzięłam obraziłam i poszłam do domu. Taka bryndza.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


snipster (2015-04-14,14:51): żmije, chaszcze, torowiska... sceneria jak na trening pod jakiś Armagedon ;)
ania* (2015-04-14,15:02): Izabelo, a kiedyś - jak dobrze pamiętam - napisałaś o nudzie podczas treningów ;-)
Tr (2015-04-14,15:42): I to chyba całkiem niedawno. To sobie wykrakałam atrakcje. :)
Tr (2015-04-14,15:42): Prawda? :)
Cześ (2015-04-14,18:14): ....szła truskaweczka przez tory, pogryzły ją żmije, żmije ...a truskaweczka dalej galopuje :)
osasuna (2015-04-14,21:08): najważniejsze że były chęci do treningu, a spotkanie z lokomotywą przeważnie ma się tylko raz w życiu :) oj szalejesz kobietko
Joseph (2015-04-14,21:11): Taaaak, taaaak, ja też sobie od czasu do czasu pomykam środkiem torów. Takie inter (city)-wały ;)
Tr (2015-04-14,22:28): Jakby tak mnie pogryzły to bym chyba jednak nie galopowała. Jak moją sukę Krupską pogryzły osy, to ona też już potem nawet nie szła. To ja bym pewnie po tych żmijach też wymiękła. :)
Tr (2015-04-14,22:29): dlatego właśnie wybrałam równoległy tor! :)
Tr (2015-04-14,22:30): A jak Ty po tych podkładach pomykasz? Bo to jakieś strasznie niewygodne do biegania. I cały czas trzeba patrzeć pod nogi. :)
DamianSz (2015-04-15,09:06): Może w tym roku będzie sporo żmij, bo ja już też takową spotkałem -(
Joseph (2015-04-15,10:38): Po palach, po palach, of course ;) Ale najgorsze są kolejowe kamory, czyli core - no stability. No i cały czas trzeba mieć "Pociągi pod specjalnym nadzorem" ;)
żiżi (2015-04-15,14:38): Iza na kogo się obraziłaś???a tak serio nie całkiem trening stracony a"la crossik Ci wyszedł:)))
Tr (2015-04-15,15:50): A ja się straszliwie brzydzę tą akurat gadziną Damku. Nie chciała bym nadepnąć na zwierzaka, bo będzie nas bolało ale też dlatego, że to takie paskunde stworzenie. :)
Tr (2015-04-15,15:51): Łukasz, stabilizacja to podstawa. :)
Tr (2015-04-15,15:52): Obraziłam się tak generalnie na cały świat Ziżi. Ja w zasadzie mam permanentnego focha. :)







 Ostatnio zalogowani
wieslaw44
00:57
Andrea
00:45
Darasek
23:37
Jaszczurek
23:02
Inek
22:11
Fred53
21:19
chris_cros
21:17
waldekstepien@wp.pl
21:16
Citos
20:47
maste
20:33
zwojtys
20:07
dawid_str8
19:56
eldorox
19:56
entony52
19:46
Bartuś
19:39
Wojciech
19:06
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |