Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [18]  PRZYJAC. [279]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Tr
Pamiętnik internetowy
Biegam, więc żyję.

I W
Urodzony: --
Miejsce zamieszkania:
450 / 483


2015-03-11

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
12 godzinny Podziemny Bieg Sztafetowy Bochnia 6-8 marca 2015 (czytano: 229 razy)



Jakoś nie mam serca żeby to skończyć. Trudno.



Do mojego pakietu startowego w Bochni regularnie dołączane jest przeziębienie albo coś niecoś mocniejszego. W tym roku zdecydowanie to drugie. Kaszlę tak, że boli mnie już wszystko, gorączka i do tego katar. Full wypas. I kurde co z tego!? Już marzę o kolejnej Bochni. Dla Bochni jestem w stanie znieść wszystko. A w ogóle tego wpisu miało nie być.

Myślałam sobie tak: No co można napisać o biegu po raz czwarty czy piąty. No co? Nic nowego. Ze znów pojechaliśmy nie pod ten szyb? Albo, że miałam kryzys? To są niejakie oczywiste oczywistości. A jednak jest o czym pisać.

Bo np. tym razem nie jechałam ja, tylko Smolny. Pozbierał całą bandę co zajęło mu sporo czasu. Nie ma się co dziwić. To nigdy nie trwa chwilę. Zabrał więc Miłosza, mnie, a na koniec Gabę z jej synem Jerzem. I w sumie nie byłoby o czym tu pisać ale tak się zagadaliśmy, ze w tym roku udało nam się dojechać aż do Tarnowa. Tam dostaliśmy wielkie oczy i dalej gonić nazad. Było chyba po pierwszej kiedy zlądowaliśmy na dole. A tam.. ciemno, głucho, cicho.. wszyscy spali jak zabici.

Miła pani z latarką zagnała nas do łóżek. I tak skończył się pierwszy wieczór w Bochni.

A rano dostaliśmy po dupie. Mimo, że Gaba i Smolny urządzili niezły bajzel Andrzej się nie odezwał. Miało się wkrótce okazać, że nie zjechał na dół. Wszyscy przyjrzeliśmy się Gabie: nie ma wyjścia, będziesz biegła jedno kółko...

Widmo biegania w trójkę przez dwanaście godzin robiło na mnie wrażenie.. nie powiem. No ale od czego są przyjaciele? Kaziu "pożyczył" nam Ulkę. Jezzzu! Fajna dziołcha. Pasowała do nas. Biegała jak marzenie. Po prostu dziękujemy kolegom za tak fajną koleżankę. Gdyby nie Ula, cienko byśmy sobie tam pośpiewali na dole. A tak pobiegliśmy całkiem przyzwoicie. 38 miejsce. Jak dla mnie rewelka.

Sporo zmian było w tym roku. Przede wszystkim śniadanie! Pycha. Płatki, drożdżówki, kawa, herbata. Tak mnie to zaskoczyło, że aż nie zdążyłam się zmartwić, że moje przywiezione zarcie się zmarnuje. Zniknął też zegar z wnęki gdzie marzną sędziowie przy strefie zmian. Stanął tym razem przy trasie. Czy lepiej nie wiem. Mi to w sumie jedno. I tak nie zwracam na niego uwagi, żeby się nie dołować. Po prostu biegam.

W tym roku w parze ze Smolny. Biegaliśmy po trzy kółka na zmianę w parze. I to się super sprawdza. Zawsze. Ulka biegała z Miłoszkiem i wyglądało na to, że też się dogadują. Generalnie jak zwykle MP miało fantastyczną drużynę. Do tego Gabrysia kibicowała nam na trasie więc naprawdę było komfortowo. Mogę tak biegać raz w miesiącu. Nie piszę co tydzień, bo wliczam chorobę, regenerację i trening. :)

Bieg w Bochni to już znana marka. Ma swoją renomę i doskonałą opinię. Nie inaczej było w tym roku. To co robi Tomek Głód to naprawdę wielka rzecz. Dba o nas jak o własne dzieci. Nie sądzę, żeby znalazł się ktoś niezadowolony. No.. może ten chamski kolega, który miał zatarg z sędziną ale nawet on nie powinien narzekać. Dziękuję za tę Bochnię wszystkim orgom, uczestnikom a najbardziej nowym i starym druhom. To dzięki nim ta impreza ma tak niepowtarzalny klimat. Naprawdę uważam, że ten bieg, to klasa sama dla siebie. I niech tak zostanie.



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Woland (2015-07-01,15:29): Bardzo przebardzo kcem kiedyś też!!







 Ostatnio zalogowani
marian
16:15
gpnowak
16:06
JACEK W.
15:41
ruzga99
15:33
Citos
15:21
kmajna
14:45
jarek1909
14:29
platat
14:28
biegacz54
14:28
Bartaz1922
13:41
Raffaello conti
13:34
czewis3
13:22
kostekmar
13:18
pagand
13:16
marekch11
13:04
tomek_f
12:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |