2014-07-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kontuzje i inne takie... (czytano: 395 razy)

W sporcie podstawow± warto¶ci± jest zdrowie. Gdy jest, wszystko jest fajnie, i wyniki s± coraz lepsze. Gdy go brak, treningi nie mog± być realizowane planowo, więc i postępów brak, a czasem nawet jest regres.
Oprócz tego wężej rozumianego zdrowia liczy się też ogólny stan ciała – czyli brak kontuzji. Kontuzja może rozwalić cały cykl przygotowań, może wykluczyć na krótszy lub dłuższy okres czasu, może zupełnie przekre¶lić sportowy rozwój. Zależy, co się zdarzy – może być różnie.
W tym roku mam sportowo sporo szczę¶cia – zdrowie dopisuje niemal bezbłędnie, kontuzji na razie nie widać, i oby tak było dalej. Wydawać by się mogło, że idealne warunki do trenowania i przygotowywania się pod debiut maratoński. Niby wystarczy robić wszystko według planu.
Ale jest jeszcze jeden aspekt. Serce, i z nim zwi±zana psychika. Gdy pierwsze pada, drugie też słabsze. I z tym mam problem. Nie chce się nic, wstawać rano, czytać, pisać, także trenować. Wizualizacje mety w Warszawie nie pomagaj±, marzenia o ¶wietnym debiucie – też nie. Po długim biegu endorfin nie czuć – a nie tak dawno po takim treningu aż mnie pozytywnie nosiło.
Ale cóż zrobić? Nie wszystko da się przewidzieć, nie wszystko da się naprawić. Jako¶ się trzeba zmusić do życia. Przetrwać ten okres, z nadziej± lub bez niej, możliwie nie zawalaj±c nic. Nie dać się. Walczyć z tym. Bo za jaki¶ czas powinno być lepiej...
Jedyne pytanie, które pozostaje, brzmi: po co to wszystko?...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |