2014-06-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Ale o co chodzi?... (czytano: 442 razy)

Po nie do końca udanym biegu w Bolewicach (miało być 10km, wyszło ok. 8,3) postanowiłem sobie odreagować w Wolsztynie. Trasa dość płaska, atest, po ciężkim okresie na uczelni, więc na rozluźnienie akurat. I jedyne, co w tym planie mi się nie podobało, to prognoza pogody – słońce...
Do Wolsztyna dotarłem prosto z Poznania drogą kolejowo-autobusową ok. 10:30. Jakoś zdołałem trafić na biura zawodów, odebrałem sympatyczny pakiet ze słoikiem marynowanych pieczarek (mama się ucieszyła), przed startem połaziłem po okolicy, pogadałem z jednym biegaczem o corocznej wolsztyńskiej "patelni", zrobiłem małe zakupy, by nie biec na głodno, i poczytałem trochę do magisterskiej. Słońce grzało, ale i wiatr wiał – jednak i tak porzuciłem myśli o szybkim biegu. Zamierzałem pobiec według samopoczucia. A szkoda, bo ostatnie treningi i wyniki z zawodów wskazywały, że mógłbym zejść poniżej 47 minut.
Ok. 13:00 zdałem rzeczy do depozytu i ruszyłem na rozgrzewkę – po skipach czułem, że będzie ciężko... Potem ruszyłem na start i ustawiłem się w drugiej połowie strefy 40:00-50:00. O 13:30 ruszyliśmy.
Biegło się, o dziwo, dobrze. Pierwsze małe kółko zrobione, przebiegliśmy przez czynny przejazd kolejowy – jestem ciekaw, ile biegów ma taki element w swej trasie. Chyba niewiele. :)
Znacznik pierwszego kilometra przegapiłem. Spodziewałem się go tuż przed piątą minutą, a jednak go nie było, więc pomyślałem, że może znaczniki stoją rzadziej, albo go ktoś porwał. Wbiegliśmy na długą prostą, z lekkim nachyleniem pod górę. Po drodze duże skrzyżowanie, z przyzwyczajenia spojrzałem przed nim w lewo i w prawo. ;)
Nagle pojawił się znacznik drugiego kilometra. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że minąłem go po niecałych dziewięciu minutach biegu. Ostro! Myśli: czy dam radę? Czy nie za szybko? A raczej nie tyle, CZY za szybko, ile, DLACZEGO tak szybko. Ale biegło się OK, więc nie zwalniałem.
Za zakrętem kawałek dalej wypatrzyłem jedną z osób, które (bez swej wiedzy) stanowią wyższy punkt odniesienia w wynikach. Postępy miewamy podobne, tylko ja jestem wolniejszy – a do kogoś w swoim zasięgu mierzyć trzeba, nie do Szosta od razu... ;) Wypatrzyłem więc tego osobnika, po jakichś dwustu metrach niemal się zrównaliśmy. Początkowo myślałem, że się podczepię w odległości kilku metrów, ale jednak szybko się zorientowałem, że dziś jestem szybszy. Wyprzedziłem na zakręcie, od zewnątrz. Na tym samym, który on ściął. Zaskoczenie, nie powiem, i swego rodzaju rozczarowanie. Ale może to przypadkiem wyszło, nie wiem...
Do znacznika trzeciego kilometra dobiegłem w podobnym tempie, ok. 4.26. Wciąż nie wiedziałem, co się dzieje, i czym dam radę, ale samopoczucie mimo słońca było tak dobre, że nie zwalniałem. Fajnie było!
W okolicach czwartego kilometra spory odcinek bruku, biegliśmy przez centrum miasta. Pooglądałem trochę architekturę, trochę podpatrzyłem technikę biegu współbiegnących, i ciągle próbowałem ustalić, jakim cudem tak szybko biegnę...
Przed piątym kilometrem znów przejazd, przebieg przez linię startu, znacznik piątego kilometra. Czas: 22.07. Lepszy od życiówki ze Zbąszynka, sprzed zaledwie miesiąca. Cóż... Już tylko pięć kilometrów do mety, drugie kółko, wiadomo, jak rozłożyć siły. I jedynie można było obmyślać, czy pić po drodze, czy odpuścić. Wybrałem tę drugą opcję.
Udało się zachować podobne tempo, nieco spadło, ale średnio o 1-2 sekundy na kilometr, więc nieźle. Mijając kolejne znaczniki dziwiłem się, że daję radę, i liczyłem, jak to dalej może być. Ale nie goniłem, wciąż biegłem na samopoczucie.
9km w 39.59, jak na mnie świetny wynik. Wiedziałem, że życiówka będzie, i że skok w porównaniu do poprzedniej spory. Starałem się pierwszą połowę ostatniego kilometra przebiec w dotychczasowych tempie, a na końcówce przyspieszyć. Nie do końca się udało, bo zrobiłem go w 4.19, ale i tak nieźle. Wynik netto: 44.18. Najlepszy wynik poprawiony o trzy minuty i dwanaście sekund. Spory postęp. Gdy ustanawiałem życiówkę w Nowym Tomyślu w sierpniu, pobiłem poprzednią o 3.09. Z tego wynika, że kolejny rekord powinien być blisko 41 minut. ;)
Na mecie medal, woda, i myśli: jak ja to zrobiłem? Przecież pogoda ciężka, przecież śniadanie jadłem sześć godzin temu, przecież nie piłem dziś nic oprócz wody. A bardziej ogólnie – przecież ostatnio nieregularnie i mało śpię, mało jem, ciągle mam coś na głowie, mam denerwujące i martwiące opóźnienia z magisterską... Skąd taka forma? Przecież chyba nie od minutowych przebieżek na podbiegach w Poznaniu?...
Czekając na ciasto spotkałem dawną współstudentkę, niewidzianą od dwóch lat, chwilę pogadaliśmy. Okazało się, że też biega, chciała i dziś spróbować, ale przegapiła termin. Zasugerowałem Nowy Tomyśl. Może się uda i tam się spotkać. Fajnie by było.
Podczas obiadu zgadałem się z jakimś współbiegaczem ze Zbąszynia. Zaproponował, że mnie tam podrzuci (miałem jechać pociągiem). Pogadaliśmy o biegach, o startach, o innych rzeczach. Z Wolsztyna wyjechaliśmy po losowaniu. Pozytywny człowiek! Może w tym roku wreszcie uda się nawiązać parę realnych znajomości biegowych, mimo mego charakteru – zeszły sezon był raczej rozpoznawczy.
Podsumowując: do dziś nie do końca wiem, dlaczego pobiegłem w Wolsztynie tak szybko. Ale oczywiście wynik uczciwie na ateście zrobiony, tego mi nikt nie odbierze. Cel tegoroczny na 10km zrealizowany, złamałem 45 minut. Planowałem o to powalczyć w Nowym Tomyślu... Tam chyba spróbuję zejść poniżej 44 minut. Na razie trzeba potwierdzić ten wynik łamiąc gdzieś kiedyś choćby 46 minut, ponownie. By nie było, że miałem dzień konia, byłem ślepą kurą, czy coś. Zapracowałem na to regularnymi treningami, sam. Tylko wciąż ta myśl dręczy – czy na pewno jestem gotowy na robienie takich wyników regularnie? Przekonamy się, na razie trzeba dalej biegać. I się cieszyć wczesnym latem! :)
PS. Osoba wspomniana koło drugiego kilometra dobiegła na metę też z życiówką. Więc nie jej słaba forma pozwoliła mi ją wyprzedzić, a moje ... nie wiadomo co... ;)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu maleńka26 (2014-06-06,01:31): Powodzenia...
|