Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [35]  PRZYJAC. [50]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
DamianSz
Pamiętnik internetowy
Dylematy Damka.

D-amian S-zpak
Urodzony: 1961-03-
Miejsce zamieszkania: Tychy
102 / 142


2013-04-28

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
CM - jak nowoprzyjęty... (czytano: 589 razy)



Piszę dziś, żeby już jutro przestać myśleć o tym maratonie i jak najszybciej zapomnieć.
Nie chodzi o wynik , bo w sumie znów lepiej niż tydzień temu , ale o taktykę a właściwie jej brak.
Już kiedyś tak pobiegłem jak zupełny bezmózgowiec, niespełna rok temu podczas SM ale wtedy tłumaczyłem sobie tzw. odcięcie prądu temperaturą.
Dzisiaj pogoda była prawie idealna i przed startem żałowałem , że nie jestem gotowy tak jak planowałem na łamanie 3 h.
Właściwie już od grudnia wszystkie moje treningi były robione pod ten bieg. Już sobie nawet wyobrażałem jak kilka metrów przed metą CM widzę na zegarze 2:5.. z przodu a ja mam jeszcze czas by zwolnić , podnieść ręce i nacieszyć się tą chwilą szczęścia.
Dziś myślałem o tym wszystkim i choć robiłem dobrą minę, trochę smutnawo mi było.
Postanowiłem wystartować z wesołą grupką na 3:45 i to była moja jedyna mądra decyzja podczas tego biegu. Potem już były same głupie i jeszcze głupsze.
Pierwsza – dogoniłem kolegę debiutanta i biegłem z nim z balonikami na 3:30-ci przez 10 km.
Druga głupsza – po dyszcze w tempie ok 5 min/km postanowiłem dogonić Lecha który jak się domyślałem bieg rozpoczął po 4:30-ci.
Muszę przyznać, że udało mi się to dość szybko tym bardziej, że po drodze zawsze zamieniałem kilka słów z wyprzedzanymi znajomymi biegaczami.
Jak wyprzedzałem Smolnego to zapytał czy już finisz rozpocząłem ? -)
Z Lechem biegłem chyba do 23 km i czułem się tak dobrze, że postanowiłem znów kogoś dogonić.
To była najgłupsza z głupich decyzja.
Przyznaję się bez bicia, że marzyło mi się doścignąć Kasię z mężem lub Jacka choć widziałem na mijankach przy Nowej Hucie, że są sporo przede mną.
Nie chce mi się teraz dokładnie sprawdzać na garminie, ale gdzieś ok 28 km jak to mówią odcięło mi prąd. To takie dziwne uczucie. Nic mnie nie bolało, kostka, kolano czy nawet kręgosłup, po prostu nagle zobaczyłem jak zostaję wyprzedzany a ja nie mogę utrzymać tempa.
Na wynikach sprawdziłem, że od 30-go do 40-go km wyprzedziło mnie 181 biegaczy w tym oczywiście Smolny, kolega debiutant, Lecho i Marysieńka .
Szukając na siłę jakiegoś pocieszenia , to niech będzie to, że udało mi się nie przejść do marszu, choć miałem na to ogromną ochotę.
Bardzo istotnie pomogli mi w tym przypadkowi, pojedynczy kibice, którzy pewnie nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak jedno ich dopingujące nas zdanie czy nawet słowo pomaga w chwili kryzysu.
Teraz 12-go maja jeszcze SM do zaliczenia, ale o tym już nie będę pisał jak i o innych startach, które zresztą musze ograniczyć i dobrze rozplanować.
Muszę teraz dobrze przemyśleć moje bieganie i zastanowić się czy rok 2011-ty w którym poprawiłem wszystkie swoje życiówki, nie był moim apogeum, a teraz już tylko równia pochyła…


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Kaja1210 (2013-04-28,20:21): Złą strategię z Dębna będę pamiętała do końca moich dni biegowych. Dokładnie tak jak piszesz, w Dębnie czuł się Tomek, a ja trochę inaczej bo u mnie wysiadła motywacja i chęć. Do dziś mamy kaca, niestety. Ale wiem, że minie i u nas i u Ciebie.
DamianSz (2013-04-28,20:31): Kasiu kac minie, ale czy jeszcze kiedyś wróci forma z przed dwóch lat ? To mnie teraz najbardziej męczy. ps. nie wiem czy na pewno, ale byliście dziś najszybszym małżeństwem na tym maratonie. Szkoda, że nie ma takiej klasyfikacji.
bartus75 (2013-04-28,20:32): Damek głowa do góry i szybko na trening :) wiesz że liczę na Ciebie wiesz kiedy tylko jeszcze nie wiesz gdzie !!
TREBI (2013-04-28,21:12): Najważniejsze Damek to się nie spinać na wynik tylko normalnie spokojnie trenować i robić swoje. Nie stawiać sobie celu w postaci Ja muszę. Co będzie to będzie. A napinka zabiera całą radość z biegania. Ja jestem pewny że wiele jeszcze świetnych wyników znajdzie się na twoim koncie. W tym i połamana trójka!!! Może nawet za rok porwiemy się na ten cel razem:)
DamianSz (2013-04-28,21:29): Macie rację. Trochę przeszacowałem siły i niepotrzebnie sam rozdmuchałem i nakręcałem się tym moim łamaniem 3 h Pora wrócić do lasu i pobiegać sobie tylko dla czystej przyjemności.
Marysieńka (2013-04-28,21:42): Damek....jestem przekonana, że doczekamy się takiego maratonu w którym noga w nogę "zabierzemy" się za trzy godzinki....ja kocham bieganie na tyle mocno, że potrafię "pokonać" ból....czasami myślę, że "dobrze", że mnie boli bo pewnie zrobiłabym to co Ty na dzisiejszym maratonie...głowa do góry przed Tobą jeszcze wiele maratonów:))
Jacek Księżyk (2013-04-28,21:44): Damian, nie wiem co Cię podkusiło z taką taktyką Na początku roku Twoje przygotowanie miało sens, ale potem chyba przedobrzyłeś. Cóż nauka kosztuje, i o ile wyciągniesz z tego wnioski, będzie ok. A z drugiej strony Twoja uwaga że chciałeś mnie dogonić i nic z tego nie wyszło to ... miód na moje uszy ;-) Frajdę sprawiło mi to co najmniej taka samą jak wynik. Głowa do góry i do następnego biegu ;-)
emka64 (2013-04-28,22:16): Pomyśl Damek , że są tacy jak ja , którym prądu nie odcina , a męczą się jeszcze bardziej.... Chociaż faktycznie , jak Cię Smolny wyprzedził to masz prawo mieć doła ... :)
Kaja1210 (2013-04-29,06:05): Damian, podobno jest taka klasyfikacja, ale organizator prześle info kto wygrał na e-mail, bo konkurencję wprowadzono w ostatniej chwili i trudno było ogłosić wyniki. A jeśli chodzi o formę, to też mam wątpliwości czy coś jeszcze z siebie wycisnę. SKS niestety :)
Tr (2013-04-29,09:52): Trochę przesadzasz, bo przecież to był dobry bieg! No i było bardzo miło Cię zobaczyć bo długim czasie. Nic na siłę nie zrobisz, a swoje i tak wybiegasz! Bo masz do tego i nogi i głowę. :)
Maria (2013-04-29,13:36): Biegłeś tak szybko ,że chyba za późno wysłałam pozdrowienia dla Ciebie(te na telebimie na 21km);)
Marfackib (2013-04-29,14:03): Jak czujesz, że masz szansę złamać 3 godziny, to postaraj się to zrobić tej jesieni. Przygotuj "mądry" plan, bez biegania maratonów w między czasie o ultra nie wspomnę. Latka lecą i z roku na rok będzie coraz trudniej a w któryś momencie będzie to niemożliwe.
DamianSz (2013-04-29,17:16): Maryś ja tez kocham bieganie, ale bólu okropicznie nie znoszę i w tym mój problem. Ale jeszcze Cię kiedyś przelece ,-)
DamianSz (2013-04-29,17:19): Jacku jeszcze raz gratulacje. Jak utrzymasz taki progres to złamiesz trójke szybciej niż ja.
DamianSz (2013-04-29,17:21): Krzysiu najlepsze,że Smolny też był zaskoczony swoim tempem.
DamianSz (2013-04-29,17:24): Kasiu podobnie jest chyba z kategorią rolkarz-biegacz a bardzo ciekawe ilu jest startujących którzy w sobotę jadą na rolkach a w niedzielę biegną maraton ?
DamianSz (2013-04-29,17:26): Iza mnie też bardzo ucieszyło spotkanie Ciebie po tak długim czasie, ale jakoś nie miałem śmiałości przy Marcinie bardziej czule Cię przywitać ,-)
DamianSz (2013-04-29,17:30): Mario dzieki za pozdrowienia, ale tak szczerze to nawet niespecjalnie zauważyłem ten telebim. Za to myślałem o Tobie od 30-go km, bo jak dopadł mnie kryzys to sobie powtarzałem "musze być tak dzielny jak Maria tydzień temu w Wawie" -)
DamianSz (2013-04-29,17:32): Marku dokładnie takie mam zamiary. Z tym, że teraz już nie będę tego nagłaśniał i pisał kiedy zamierzam to zrobić, żeby nie ciążyła na mnie żadna presja.
Marysieńka (2013-04-29,17:59): Damek...ale tylko w biegu...pozwolę się "przelecieć" :))
creas (2013-04-29,18:41): Z jednej strony jest to dla mnie jakieś pocieszenie, że nie tylko mi prąd odcina na maratonach (choć oczywiście wcale się nie cieszę, że Cię to spotkało!). Ale z drugiej strony, skoro nawet Tobie zdarzyło się to na CM, to jeszcze bardziej boję się swojego SM.
DamianSz (2013-04-29,19:18): W biegu Maryś w biegu...ale nie bądź taka łatwa ,-)
DamianSz (2013-04-29,19:21): Krzysztof od wczoraj lepiej wzoruj sie i słuchaj porad swego klubowego kolegi Jacka -)
straszek (2013-04-30,10:15): Jaka tam równia pochyła! Raczej waga, raz się wahnęła i wyciągasz Damek wnioski!
dario_7 (2013-04-30,14:59): Ja przez ponad 3 lata nie miałem żadnego progresu, aż w końcu coś tam drgnęło. My Damku po prostu dłużej dojrzewamy ;))) Chciałbym zbliżyć się do Twojej życiówki w maratonie, ale wiem jak ciężka to praca i różnie z tym może być. Zbieraj siły na jesień, to może w końcu znowu razem powalczymy!!! :)))
DamianSz (2013-04-30,15:15): Staszku mam nadzieję, że Masz rację. Ciebie też nie dogoniłem ,-)
DamianSz (2013-04-30,15:17): Darku - Jesień nasza !!! ps. Daj znać jak będziesz znów w Bielsku to pobiegamy razem po górkach.
Marysieńka (2013-05-02,09:15): Widzę, że z Dario szykujecie się na jesień.....ja Wam tak łatwo nie odpuszczę....niech no tylko przestanie boleć Achilles...(usilnie nad tym pracuję) :))
Tr (2013-05-02,10:12): Dario, gdyby nie Twoje ostatnie życiówki to właśnie wyrzuciłabym buty do biegania. A dzięki Tobie wiem, że nawet dla mnie jest nadzieja, żeby pobic w końcu to co chcę. :) Ja za was wszystkich bardzo trzymam kciuki i was wierzę. :)
DamianSz (2013-05-03,10:56): Maryś myśle, że Twoja bliskość na trasie bardzo by nas z Darkiem mobilizowała, więc "pracuj" nad tym Achillesem.
DamianSz (2013-05-03,11:16): Iza my też w Ciebie wierzymy i trzymamy kciuki - szczególnie mocno za ukończenie Rzeźnika.







 Ostatnio zalogowani
chris_cros
11:05
crespo9077
11:03
StaryCop
10:57
michu77
10:46
maratonczyk
10:42
piotrhierowski
10:33
14dudus
10:28
kubawsw
09:25
Rainwater
09:13
danielEm
09:13
Admin
08:57
dawid_str8
08:47
arco75
08:44
platat
08:21
marekch11
08:19
Piotr100
07:54
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |