2013-02-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| starty kontrolne przed Poznaniem (czytano: 354 razy)

Pod koniec wakacji zrobiłem badania krwi. Hemoglobina zaledwie 14, ale zawsze miałem niestety niską. Ferrytyna też 14 - poniżej normy [15-200]. Mając w perspektywie ciężką harówkę na obozie w Szklarskiej w 2 poł. miesiąca musiałem ponownie sięgnąć po Sorbifer. Kinaza kreatynowa (CK) wyszła nieco powyżej normy, co świadczy po prostu o mocnym treningu i lekkim przemęczeniu organizmu.
Tego samego dnia wybrałem się do Warszawy na badania wydolnościowe (wygrana konkursowa).
moc max [km/h] - 18+2,5st nachylenia
moc na progu LT [km/h] - 14
moc na progu AT [km/h] - 16
VO2max [l/min] - 4,69
VO2max [ml/kg/min] - 70
VO2 na progu LT - 52
VO2 na progu AT - 59
VEmax [l/min] - 159
HRmax [bpm] - 191
HR na progu LT - 155-160
HR na progu AT - 170-175
Niestety nie były one przeprowadzone w sposób profesjonalny. Obserwujący je Adam Klein miał sporo zastrzeżeń, których nie omieszkał mi przekazać. Ale jakaś tam orientacja jest. Niemniej jednak przyjmuję swój HRmax na 200, a próg LT gdzieś koło 165.
Bieg Fabrykanta
Na początku września pobiegłem kontrolnie w Łodzi na 10km. Trasa nieco kręta, 2 pętle z niewielkim podbiegiem, trochę kostki, atestu brak ale solidnie wymierzona :) Gdzieś od 2-3km biegliśmy we trzech na wynik ok 35min. Po kilku minutach zostało nas dwoje i tak połykaliśmy kolejne kilometry po kolarsku. Miałem okazję urwać się Leszkowi na kilometr przed metą, ale pobiegłem nieco asekuracyjnie. Tuż przed metą nie podjąłem sprinterskiej walki, gdyż i tak nie miałem już szans na rozmienienie 35` i dobiegłem z czasem 35:08, co było moją nową życiówką. Zająłem 5m. Open i 1m. w kat. Łodzianin.
Półmaraton w Pile
Do 15ki miałem lekką rezerwę z zakładanym tempem i jeszcze wierzyłem że uda mi się połamać 1:17. Biegło się bardzo komfortowo, aż nagle zaczęła znienacka zbliżać się kolka. Na szczęście nie chwyciła, ale sama świadomość że jest blisko nie pozwoliła mi przyspieszyć. Na 19km leciałem już na ostrym zakwaszeniu i nogi były coraz słabsze, zatem może dobrze że wcześniej nie ruszyłem mocniej do przodu. Słabłem coraz bardziej, 20km ledwo co poniżej 4:00, ale ostatni już na maxa - czyli gdzieś około 3:45.
Na mecie styrany, ale do wytrzymania - szybki prysznic i do Poznania. U rodzinki obiad i do domku :)
Ten czas utwierdza mnie w przekonaniu, że nie porywam się z motyką na słońce i za miesiąc powinno być w Poznaniu zgodnie z planem.
1km - 3:30
5km - 18:16
10km - 36:30
15km - 54:47 (new PB)
21,1km - 1:17:39 netto (new PB)
32. miejsce Open, 8. miejsce M-30
---
foto: Półmaraton w Pile
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |