2013-02-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| wakacje 2012 (czytano: 201 razy)

Pierwszy raz nie zrobiłem sobie wakacji od biegania. Nawet na dwóch tygodniowych urlopach na Mazurach (żagle) i w Tatrach (trekking) potrafiłem wygospodarować czas na trening ukierunkowany pod paĽdziernikowy Poznań Maraton. Jeszcze w czerwcu wygrałem drugi raz z rzędu Supermaraton w Ozorkowie (25km). Po tygodniu chciałem poprawić życiówkę na dystansie półmaratonu, bo stara (1:22 z krosu) była nieco ¶mieszna względem maratonu (2:45) :). Pojechałem więc do Skierniewic na I edycję Półmaratonu licz±c przy tym, że może uda mi się załapać na jaki¶ łup w kategorii. Pierwsze edycje nie przyci±gaj± z reguły nazbyt wielu mocnych biegaczy. Start był o g.11, z kilometra na kilometr było coraz cieplej, cienia jak na lekarstwo. Trasa umiarkowanie trudna choć szutrowa bez atestu, były niestety porywy wiatru. Na 19km doszedłem Giżyńskiego (brata :P) na 30m, ale odwrócił się i przyspieszył i on stan±ł na podium w kategorii (na mecie straciłem do niego niecałe 20s). Wydolno¶ciowo w miarę ok, mię¶niowo było kiepsko od 16-17km... Nowa życiówka wreszcie poniżej 80min - 1:19:57.
Tradycyjnie pod koniec lipca był Bieg Powstania Warszawskiego. Wybrałem się tam z niemał± ochot± na nowe PB. W upale i nieprawdopodobnej duchocie (mimo póĽnej godziny startu) stać mnie było jednak tylko na 36:11. Może gdyby nie dwukrotny podbieg na trasie i wymuszony slalom w¶ród dublowanych zawodników na 2. pętli... Ale nie ma co gdybać. Nawet byłem zadowolony z tego startu.
---
foto: Półmaraton w Skierniewicach
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |