Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [18]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
maurice
Pamiętnik internetowy
Małymi krokami do wymarzonego 2.30

Maurycy Oleksiewicz
Urodzony: 1982-03-03
Miejsce zamieszkania: Łódź
4 / 48


2013-02-19

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
II kw. 2011 (czytano: 537 razy)

 

Co amatorzy wybierają na debiut w zawodach? Niestety coraz częściej maraton. Ja potrzebowałem blisko roku, by stwierdzić że chciałbym spróbować swych sił na dystansie o połowę krótszym, a i tak podchodziłem do startu z wielką dozą niepewności czy aby na pewno jestem już gotowy do takich odległości...

I Półmaraton ZHP w Pabianicach
Pogoda aż za bardzo dopisała, mogłoby być z 5st chłodniej. Strasznie też wiatr przeszkadzał i konieczna była współpraca i kolarskie zmiany. Pierwszy raz w życiu przyszło mi biegać ponad 10km tempem z okolic 4:00. Jak jeszcze dodam do tego brak doświadczenia, niski kilometraż tygodniowy i trening ukierunkowany stricte pod 10km to rysuje się obraz desperata ruszającego z motyką na słońce.
Czasy piątek:
0-5km - 19:42
5-10km - 19:11
10-15km - 20:23 (momentami tempo spadało do 4:30 - ostra kolka od 10 do 13km i w dodatku samotna walka z wiatrem)
15-20km - 20:05 (na 15km odzyskałem kontakt wzrokowy z kolegą z Szakali, na jednym km nadrobiłem do niego 100m)
Wynik - 1:23:48 w debiucie
Miejsce - 17/529 Open, 4 w M-20, 1 w Szakalach :)

Ciągle trenowałem Danielsem, zaliczyłem kilka mniej istotnych startów jednak bez większych sukcesów. W maju uczestniczyłem w leśnym Textilcrossie, na którym udało mi się przechytrzyć starego łódzkiego wyjadacza, czołowego łódzkiego maratończyka Piotrka Bassendowskiego, i sprintersko pokonałem go na finiszu. Czas 36:00 na niepełnej dyszce bardzo dobrze rokował przed kolejnym atestowanym już tym razem startem.

Bieg ulicą Piotrkowską
To nie tak miało być. Od rana ból głowy skutecznie utrudniał biegowe skoncentrowanie się. Zagryzłem zęby i zdecydowałem się nie brać prochów. Ok, nie pierwszy raz mnie łeb nawala przed bieganiem - jakoś to będzie. Footpoda nie brałem, bo i po co? Skoro trasa atestowana to na pewno będą znaczniki kilometrów. O naiwności....... Tuż przed startem polałem wygolony łeb zimną wodą, czapkę też zmoczyłem - niestety czarną czapkę co okazało się dużym błędem. Ruszyłem bardzo mocno. pierwsze 2km mogły być nawet po 3:20, dokładnie ile nie mam zielonego pojęcia.... tak - pogięło mnie że ruszyłem tak mocno. Tak od 5,5.kilometra zdałem sobie sprawę że przeforsowałem i lekko zwolniłem tracąc bezpośredni kontakt z Piotrem Bassendowskim, którego pokonałem na ostatnim Textilcrossie. Od 6.km zacząłem się zastanawiać gdzie by tu zakończyć mój dzisiejszy bieg - najlepiej w jakimś charakterystycznym punkcie by łatwo przeliczyć przebytą odległość. Bluźniłem sam na siebie jaki to jestem porypany, że tak biegam jak kretyn w imię niewiadomo właściwie czego. Po głowie snuły mi się myśli, że nigdy więcej już nie mam zamiaru włożyć butów biegowych, że po roku treningów starczy tego wszystkiego... Wybór padł na ulicę Kilińskiego (7.km jak teraz sprawdziłem). Padłem na trawę i tak leżałem przez minutę patrząc na wymijających mnie biegaczy aż pojawił się jeden z Szakali. Impuls nakazał mi wstać i ... pomóc mu w ostatnich kilometrach dając mu wskoczyć sobie za plecy. Po kolejnym nawrocie Andrzej mnie wyprzedził, a ja nie miałem już sił by ratować swoją pozycję najszybszego z Szakali. Łudziłem się że może finiszem go doścignę, ale dystans miedzy nami tylko się zwiększał, a mój oddech napawał mnie przerażeniem. Nigdy nie byłem tak zajechany oddechowo. Nogi chciały biec, kolka mnie nie złapała, a płuca nie wyrabiały. Dobiegłem na metę z czasem 38:21 (niemal 2minuty gorzej od życiówki z Poznania z Maniackiej). Z relacji zespołu oczy miałem zasnute mgłą i nie padłem chyba tylko dzięki przytomnemu zachowaniu Szakala Piotra, który polał mi kark zimną wodą. Cóż, ponad 25C w cieniu i zaduch przed burzą to nie są idealne warunki do biegania. Jednego jestem pewien - na adidas 10k za 2tygodnie (kolejny atest w Łodzi w ramach maratonu) przyjadę ze skalibrowanym footpodem i postaram się wykorzystać fakt rozgrywania biegu już o godzinie 8 do zaatakowania marcowej życiówki. Wiem, że jest ona w moim zasięgu już teraz.

Adidas 10k (bieg tow. łódzkiego Maratonu)
To po kolei - Spać poszedłem o 22, nawet szybko zasnąłem bo dzień był męczący (znakowanie i pilnowanie trasy pod wczorajsze biegi towarzyszące). Niestety od 2 spania już nie było - ból głowy mi to skutecznie uniemożliwił. Budzik zadzwonił o 5, wstałem a właściwie wyczłapałem się z wyra by przekąsić kromkę z miodem i popić silne prochy przeciwbólowe. Jeszcze nie wiedziałem czy w ogóle wychodzę dziś z domu. Udało mi się zdrzemnąć jeszcze kwadrans, prochy zaczęły działać, a ja zacząłem chodzić niemal jak pijany, długi prysznic, szykowanie i jedziemy. Na miejscu byłem 7.30 - pół godziny przed startem. Kilometrowy dobieg w okolicę startu, rozciąganie, kilka przebieżek i odszukanie właściwego sektora. Fajnie to było oznaczone, bo były czasy i dla M i dla 10k (szeroka ulica, więc można było rozdzielić). Zakładany czas 36minut i równe tempo 3:36
A jak było? netto 36:43, miejsce: 9 Open
Prochy nie mogły zostać obojętne dla organizmu. Nie chcę tutaj dywagować co by było gdyby. Warunki pogodowe mimo godziny 8 FATALNE. Wielki szacunek dla maratończyków. Piotr Bassendowski, którego pokonałem miesiąc temu na leśnym crossie na 10k nabiegał 2:50 i zdobył Mistrzostwo Łodzi. Najlepszy z Szakali w swoim debiucie zrobił 3:10. Wtedy postanowiłem, że za rok i ja spróbuję.

Ozorków Supermaraton 25km
Do wyboru było 25 lub 50km. Jako że nigdy nie przebiegłem jednorazowo ponad 21km (a to uczyniłem zaledwie trzykrotnie, w tym tylko raz na zawodach) jedyną rozsądną opcją było 1 okrążenie na wielce urokliwej trasie i pokonanie dystansu ćwierć stówy (to brzmi prawie jak ultra :-) ). Była to 3. edycja Supermaratonu. Zerkając z ciekawości na rezultaty z zeszłego roku dotarło do mnie że wynik 1:52 jest absolutnie w moim zasięgu. Nie spodziewałem się że zainteresowanie tą bądź co bądź quasi-biegową imprezą wzrośnie nagle diametralnie. Krótko mówiąc walka o podium. Na starcie spotkałem kilka znajomych twarzy, jednak zdecydowana większość to osoby nieznane mi z widzenia.
Pierwsze honorowe okrążenie wokół stawu nie zapowiadało tempa, jakie wkrótce narzuciła czołówka. Trzymałem się cały czas z przodu, a od 1. punktu kontrolnego pierwsza grupka zaczęła odbiegać od reszty peletonu. Tempo momentami było podkręcane grubo poniżej 4minut, ale na szczęście bywały też momenty na uspokojenie rytmu. Od 15. kilometra stało się jasne, że walka o zwycięstwo rozegra się między naszą piątką, która w sinym polu zostawiła peleton.Pierwszy skurcz poczułem na 22.km, później było tylko gorzej. Musiałem w trakcie biegu podginać maksymalnie jak się da palce w stopach do góry i jakoś szło... Przewaga prowadzącej dwójki pomału topniała. Na 200-300m przed metą niemal się zrównaliśmy. Po chwili zza pleców wyskoczył mi Robert z Tomaszowa. Wyprzedził mnie i pędził po zwycięstwo. To był impuls. Zobaczyłem swoich rodziców, wykrzesałem ostatki energii i wydarłem Robertowi ostateczny triumf. Wpadłem na metę z uniesionymi rękoma z czasem 1:39:28 - trzynaście minut lepiej niż zwycięzca sprzed roku (Jacek Ulowski z Łodzi).

Po Ozorkowie zrobiłem planowaną tygodniową przerwę od biegania, w międzyczasie chodząc na fizykoterapię (pole magnet, laser i krio miejscowe) na moje nieco obolałe kolano (nieuleczalna choroba Osgood-Shaltera). Generalnie nie powinienem biegać, ale średnio się tym przejmuję.

---
foto: Supermaraton Ozorków 25km, 1.miejsce

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


paulo (2013-02-19,12:43): też zawsze podchodziłem z wielką pokorą najpierw do półmaratonu, a potem po roku do maratonu. Do dziś 42 km to dla mnie Mount Everest :)
maurice (2013-02-19,12:48): I dobrze, nie ma nic gorszego dla początkującego niż ulec mitologizacji i symbolice 42 kaemów. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. Pozdrawiam







 Ostatnio zalogowani
kmajna
02:32
Ziuju
01:51
jakub738
00:50
RobertG10
00:46
przemek300
23:54
mk13
23:07
robert77g
23:01
przemcio33
22:59
wieslaw44
22:29
p.1
22:25
miras
22:02
piotrek53
22:00
Andrzej_777
21:51
Januszz
21:49
Waldek
21:47
saul
21:41
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |