2012-12-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Co ma piernik do wiatraka, czyli ... (czytano: 321 razy)

Co ma piernik do wiatraka, czyli jak wpływ ma bieganie na inne dziedziny życia, często w ogóle nie zwi±zane z rekreacyjnym tuptaniem? Oj ma ma. I to wiele ma wspólnego. Bieganie, to dobra szkoła życia, szkoła charakteru. Pada, wieje, mróz albo znowu pali słońce, a tu trzeba na trening wyj¶ć. I nie ma przepro¶, bo jak chce się co¶ osi±gn±ć, to odpu¶cić nie można. I zakłada się czapkę na głowę, rękawiczki na ręce, jeszcze łyk ciepłej herbaty i w drogę. Że ¶lisko? No to co. Trzeba będzie spokojniej, wolniej… i tak trening po treningu, kolejne kilometry w nogach. A potem do pracy. I wcale nie jest łatwiej. Często też się nie chce, często też trudno kolejne godziny spędzić przy obowi±zkach. Ale nic to. Ten kto biega jest twardy. Trudno¶ci? Od nich się nie ucieka. One s± do pokonania. Tak jak kolejne kilometry na trasie, jak kolejna górka… I w domu też jest jako¶ inaczej, jako¶ lepiej. Pobiegam sobie, przy okazji wyrzucę z siebie „toksyny”, rozładuję nadmiar adrenaliny, a pustkę wypełnię endorfinami, tym naturalnym szczę¶ciem i to widać. Żona zadowolona z męża, córka szczę¶liwa. Te nieco czasu dla siebie, spędzone gdzie¶ na łonie natury, fantastycznie potem procentuje.
I można by tak więcej, ale po co. W końcu wszyscy, co biegaj± , wiedz± o tym dobrze, że to niby takie tam bieganie, a jak mocno wpływa na całe życie człowieka. To działa jak naczynia poł±czone.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora kudlaty_71 (2012-12-20,20:39): ...tak to wła¶nie działa Wojtku :)))...
|