2012-10-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Lepiej późno niż później czyli słów kilka o bieganiu w górach. (czytano: 746 razy)

Chyba każdy z nas biegaczy marzy o tym, żeby przecinając linię mety zobaczyć na wyświetlaczu „życiówkę”. Być może są też i tacy, którzy swoje plany plasują znacznie wyżej, ale mnie ten trend nie dotyczy ze względu na „nieprawidłowe” proporcje wieku własnego do stażu biegowego. Moim treningom przyświeca raczej prosta prawda: mierz siły na zamiary. No może ciut wyżej. Kiedy motywowana tym przesłaniem zaczęłam analizować czego brakuje w moim treningu zrozumiałam, że oprócz planów treningowych, dobrych rad znajomych biegaczy i mnóstwa szczerych chęci potrzebne jest mi bystre oko fachowca, który wyłapie błędy i wskaże jak dalej trenować. W ten właśnie sposób zapadła decyzja o udziale w obozie treningowym, pozostała tylko kwestia jakim i gdzie? Nad morzem czy w górach? Szalę zwycięstwa na rzecz gór przeważyła informacja o niezwykle pozytywnym wpływie treningów biegowych przeprowadzanych w górach, powyżej tysiąca metrów, na poziom hemoglobiny . Dlaczego? Otóż dlatego, że na dużej wysokości jest mniej tlenu w powietrzu i organizm chcąc go dostarczyć do komórek produkuje większa liczbę czerwonych krwinek. Po powrocie z gór ta zwiększona liczba czerwonych krwinek pozostaje, a organizm przekłada je na lepsze wyniki podczas zawodów. Ponieważ przede mną w tym roku jeszcze kilka ciekawych imprez biegowych, postanowiłam odwiedzić Zakopane, którego położenie na wysokości 900 m n.p.m. gwarantuje treningi na zadanej wysokości. Pozostało jeszcze tylko znaleźć organizatora i udało się. Trafiłam na obóz organizowany przez Tatra Running Team, świetny zespół w skład którego wchodzą: Magdalena Derezińska-Osiecka V-ce Mistrzyni Świata i wielokrotna Mistrzyni Polski w skilapinizmie, Młodzieżowa Mistrzyni Polski w Biegach górskich oraz przewodnik tatrzański. Jarosław Dymek, dyplomowany fizjoterapeuta i instruktor sportu, masażysta i rehabilitant. Jego domeną był masaż uczestników i indywidualne ćwiczenia fizjoterapeutyczne. Kuba Wiśniewski organizator imprez biegowych i dziennikarz sportowy, m.in. redaktor miesięcznika Runner’s World. Wielokrotny medalista Mistrzostw Polski Seniorów. Współorganizator ogólnopolskiego programu Ścieżek Biegowych. Na obozie zajmował się treningiem wytrzymałościowym, szybkościowym oraz techniką biegu. Mariusz Giżyński 13-krotny medalista Mistrzostw Polski, uczestnik Mistrzostw Europy
w maratonie. Propagator zdrowego trybu życia i racjonalnego treningu. Współorganizator ogólnopolskiego programu Ścieżek Biegowych, podczas obozu udzielał indywidualnych konsultacji trenerskich. Jakub Czaja, który zajmuje się dietetyką sportowców, zwłaszcza odżywianiem w dyscyplinach wytrzymałościowych. Utytułowany reprezentant Polski w konkurencji 3000 m z przeszkodami i uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Doktor Farmacji na Uniwersytecie Gdańskim . Obozowiczom udzielał indywidualnych konsultacji dietetycznych. Nic dziwnego, że taki skład osobowy budził z jednej strony zainteresowanie, a z drugiej obawę o własne umiejętności czy też wytrzymałość. I tu pojawiła się pierwsza niespodzianka. Program obozu był dostosowany do oczekiwań uczestników, którzy w oparciu o samopoczucie i kondycję mogli wybierać lżejszy lub cięższy wariant porannego treningu. Trening południowy (tak, tak były dwa treningi dziennie!) nastawiony był na technikę
i motorykę biegu dlatego odbywał się na stadionie COS w Zakopanem. Zajęcia te jednak dalekie były od żmudnych powtórek i mozolnych ćwiczeń, raczej wprowadzały obozowiczów w pogodny nastrój dzięki świetnej organizacji i humorom trenerów. Jednak trudny dla większości teren, w którym odbywały się treningi spowodował, że umiejętności Jarka Dymka okazały się nieodzowne. Wprawdzie masaże, z których korzystał każdy uczestnik dalekie były od relaksacji, jednak efekt końcowy wart był odrobiny dyskomfortu. Zresztą czas
i miejsce na relaks też były zapewnione podczas zajęć jogi snu oraz w hotelowym SPA. Dodatkowym atutem była świetna kuchnia i posiłki dostosowane do potrzeb biegaczy. Zresztą Jakub Czaja zadbał nie tylko o 3 podstawowe posiłki, ale również o „małe co nieco” do podjadania, czyli ciasteczka wypiekane z naturalnych składników, bez konserwantów, specjalnie dla Tatra Running. Takie właśnie ciasteczka wraz z koszulkami z najnowszej kolekcji firmy Nike, otrzymaliśmy w „pakiecie obozowym”. Muszę przyznać, że Team zadbał o wszystkie szczegóły oraz o świetną koleżeńską atmosferę. Dodatkowo treningom
i regeneracji sprzyjały warunki zakwaterowania w Hotelu Grand Nosalowy Dwór, który nie tylko jest obiektem **** ale jest też doskonale położony, niedaleko COS i TPN. Ponieważ Magda jest biegającym przewodnikiem podczas wycieczek biegowych otrzymaliśmy dodatkowo garść informacji o Tatrach oraz ich florze i faunie. W czasie 5 dni obozu pokonaliśmy ponad 80 km przy przewyższeniu 2400 m. Być może odległość nie jest oszołamiająca, ale wysokość na której była pokonywana robiła wrażenie zwłaszcza
w zestawieniu z pięknymi widokami. Trudno mi w tej chwili ocenić, czy trening na wysokości przyniósł oczekiwane rezultaty, jednak sam pobyt w Tatrach, wśród osób pasjonujących się bieganiem był ciekawym urozmaiceniem i pozwolił mi spojrzeć z dystansu na moją dotychczasową technikę biegu. Obóz polecam już teraz, o efektach napiszę za jakiś czas. Informacji o kolejnych terminach szukajcie na stronie organizatora www.tatrarunning.pl. Można również odnaleźć Tatra Running na Facebooku i przy okazji zwiedzić galerię zdjęć, wykonanych przez Olę Szmigiel, która fotografią zajmuje się profesjonalnie.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |