2012-07-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieganie, czy raczej pływanie? (czytano: 523 razy)

Nie pamiętam, kiedy ostatnio biegałem w takiej ulewie. To chyba było w zeszłym roku. Tak. Chyba na maratonie Bydgoszcz-Toruń. Chociaż nie!
Dzi¶ było gorzej. Więcej wody na m2. Gdy wychodziłem z chaty jeszcze nie padało. Po przebiegnięciu chyba 500m nagle ¶ciana wody i tak do 28-go kilometra non-stop. O dziwo w lasku biegało do¶ć dużo biegaczy, ale po około 15minutach zostałem sam. Chyba inni, po tygodniowej fali upałów mieli ogromn± ochotę potruchtać w deszczu. Po kilku kółkach zmyli się do domów. Byłem sam. Ja i deszcz. Zostałem uwięziony w asfaltowej milowej pętli. ¦cieżki le¶ne zamieniły się w potoki. Po kilku kółkach zdecydowałem się zaryzykować i poleciałem w kierunku Parku Kasprowicza.
Po około kilometrze ujrzałem poprzeczne rzeczki błota wydobywaj±ce się z pobliskiej skarpy. Woda wymywała glinę i piasek. Nagle poczułem wodę w całej objęto¶ci moich butów. Co tam, my¶lę i tak mokre. Ale dalej znów głęboka kałuża. Jako¶ przeleciałem. Ale trzecia była znacznie głębsza. Zapadłem w ni± jak w toń :-)
Woda zalała mnie prawie do połowy łydek. Oh shit!
Trudno się mówi i biegnie się dalej. Lało do samego końca. Tempo całej wycieczki wyszło mi 5:09 min/km, więc całkiem nieĽle. Tętno niskie w okolicach 71%.
Przestało padać w czasie mojego rozci±gania. Po takiej mokrej wycieczce biegowej zrobiłem pięć 200-metrowych rytmów. Już bez deszczu. Poczułem, że znów zaczyna się robić upalnie.
Po przyj¶ciu do domu, zastanawiałem się, czy jest sens i¶ć po prysznic ;-)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora dario_7 (2012-07-31,00:08): Też uwielbiam taki ciepły rzęsisty letni deszcz, takie bieganie jest... sexi... (zwłaszcza jak nie lecę sam)... :P miriano (2012-08-01,21:59): Raczej pływanie dołóż rower i bieganie będzie 3 w 1
|