2012-07-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| XXII Bieg Powstania Warszawskiego (czytano: 589 razy)

Od kilku lat planowałem start w Biegu Powstania Warszawskiego, ale zawsze jaka¶ przeszkoda stawała na drodze. Wiele słyszałem pochlebnych opinii na temat tej imprezy i chciałem się przekonać na własnej skórze czy faktycznie jest taka wyj±tkowa. W tym roku nareszcie się udało wystartować.
Do Warszawy dojechałem z klubow± koleżank± Ani± i koleg± Aleksandrem 2 godziny przed startem czyli o godzinie 19. Po długich poszukiwaniach znaleĽli¶my dobre miejsce parkingowe na ulicy Sanguszki, niedaleko mety biegu.
Ania z Aleksandrem udali się do fontanny a ja do biura załatwiać klubow± biurokrację i dostarczyć przesyłkę znajomemu biegaczowi. Po załatwieniu spraw mniej ważnych przyszedł czas na te ważniejsze czyli rozgrzewkę. O godzinie 20.15 gdy zaczęli¶my się rozgrzewać temperatura wynosiła UWAGA! UWAGA! 34 stonie w cieniu… Ciepełko:)
Zapowiadał się masakryczny bieg. Cieszyłem się że wybrałem krótszy z dystansów czyli 5 km. Moje przygotowania do tego biegu były bardzo skromniutkie. Jedyne co biegałem ostatnio to wybiegania, rytmy i biegi ci±głe, a kilometraż wynosił 60-70 km/tygodniowo. Powód- praca po 12 godzin 6 dni w tygodniu. Jeszcze jeden taki trudny tydzień mnie czeka w pracy a póĽniej liczę że wrócę do normalnego trenowania i zd±żę z form± na połowę wrze¶nia. Teraz jednak starałem się nie my¶leć jakie mam braki treningowe, a o tym jak pobiec najszybciej. Pod koniec rozgrzewki założyłem okoliczno¶ciow± zielon± koszulkę, opaskę powstańcz± i moje niezawodne startówki Nike Zoom Streaki i nadszedł czas udać się na start.
O 21.00 wystartowali¶my. Oprawa biegu była ciekawa. Jakie¶ strzały z karabinów maszynowych, muzyka, odgłosy czołgów, umundurowani harcerze. Było ciekawie. Pocz±tek biegu bardzo szybki i spory tłok. Startowało nas 5 tysięcy. Bieg na 10 km i 5km razem. Trasa na pocz±tku pozwalała się rozpędzić, było dużo z górki. Wokół trasy tłumy kibiców. Naprawdę fajnie się biegło. Przynajmniej do 3 km bo mniej więcej w tym miejscu odcięło mi pr±d. Pot spływał strumieniami, aż oczy szczypały. Panowała duża wilgotno¶ć powietrza, duszno było niesamowicie. Trzeba było zacisn±ć zęby i starać się stracić jak najmniej. Odżyłem na ostatnim kilometrze na podbiegu na ulicy Sanguszki, bo podbiegi lubię bardziej od zbiegów. Na końcówce wyprzedził mnie tylko jeden zawodnik, więc nie było tragicznie. Bieg ukończyłem z przeciętnym wynikiem 16:39 co dało mi 15 miejsce w klasyfikacji generalnej i 3 w wiekowej M-30. Zaraz po biegu w stroju startowym wszedłem pod prysznic i dopiero wtedy poczułem ulgę. Gdy doszedłem do samochodu aby się przebrać, termometr wskazywał 33,5 stopnia…
To był bardzo ciężki bieg, ale było fajnie:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |