2012-04-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Było hardcorowo ;) (czytano: 579 razy)

Wczoraj czyli w „Lany Poniedziałek” wykonałem najmocniejszy trening w swojej dotychczasowej karierze biegacza. Był to trening 5x 2 km- Obawiałem się tego treningu i prędkości z którymi będę musiał sobie radzić ponieważ na święta zjechałem do domu do Lubania a tutaj nie mam stadionu więc czekał mnie trening w lesie…
Po niedzielnym obżarstwie ciężko było zebrać się do szybkiego biegania i już od samego rana w poniedziałek czułem się jak przed zawodami ^^
W lesie na miejscu „rzeźni” czułem się dobrze, szału nie było ale po takiej ilości kalorii przyjętych dzień wcześniej to się w ogóle nie dziwiłem… Pierwszą dwójkę pobiegłem w średnim tempie 3:25,5 po niej 5 minut przerwy w truchcie, tak szybko też nigdy nie zaczynałem biegać dwójek, następną złapałem w 3:21,5 tutaj już poczułem ze to będzie ciężki trening… Po 6 minutach truchtu zbieram motywację na dalsze męczenie się :P. Trzecią dwójkę urwałem w 3:14,5 i wtedy postanowiłem ze kolejną już pobiegam na drodze bo w lesie to była katorga, Realizując czwarte powtórzenie pierwszy kilometr na prostej drodze żużlowej pokonałem w 3:08 lecz następnym kilometr już na drodze asfaltowej pod wiatr wyszedł znacznie wolniej bo w 3:14 lecz średnia i tak jest do zaakceptowania ;) Po tym odcinku poczułem ból w prawej nodze w okolicach Achillesa ale mimo to uparłem się ze dokończę trening, choć wiedziałem ze to może okaże się bardzo głupie... Ostatnią i najmocniejszą dwójkę pobiegłem już w zupełności po asfalcie w średnim tempie 3:04,5 na drugim kilometrze odczuwałem dość mocno bolące miejsce mimo to starałem się utrzymać tempo. Tętno maksymalne jakie osiągnąłem a było to na ostatnim odcinku to 186 chyba nie tak źle he ?
Po tak zrealizowanym planie czuję się o wiele bardziej pewny fizycznie i psychicznie, myślę ze ten trening pomoże mi przełamać pewne bariery, których wcześniej bardzo się obawiałem. Z takimi treningami jest jak z trudnymi kolokwiami na studiach które dzięki systematycznej nauce zaliczamy na wysoką ocenę a potem egzamin to pestka ;)
Mam teraz dylemat czy startować w weekend na mocno obsadzonej piątce czy jeszcze bardziej obsadzonej dyszce w Gnieźnie a może dalej realizować trening ? Jeżeli noga pozwoli to na pewno gdzieś wystartuję i z taką motywacją do dalszej pracy na pewno powalczę o PB ;) dzisiaj jeszcze nie biegałem i po wczorajszych zabiegach jak do tej pory nie boli ale zobaczymy co się ujawni podczas owb 1.
Tak prywatnie to muszę Wam zdradzić mój sekret: patrząc na zapisy do swojego dziennika to zawsze dzień przed zawodami w których nabiegałem rekord życiowy[na 10, 15 i w połówce] jadłem ptasie mleczko… może to przypadek a może jednak coś w tym jest ;) jeżeli będę startował w sobotę to w piątek obowiązkowo ptasie ;) Napiszę w kolejnym wpisie czy ponownie ta „magia mleczka” zadziała ;)))
PS w niedzielę też ofc było ;]
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu balat32KUTNO (2012-04-10,21:00): Polecam Gniezno.Raz tam biegłem-atmosera świetna i życiówka gwarantowana-trasa płaska i dwie pętle z agrafkami kubasmta (2012-04-11,23:00): Ja mam jutro 3x3:20min/km z przerwą 1km w spokojniejszym biegiem przed niedzielnymi zawodami w Łodzi. Ale patrząc na to jak Ty biegasz uważam że jesteś nienormalny (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Pozdro Master Piernik (2012-04-13,08:24): Co do startu w weekend jednak odpada bo nie chce się forsować noga boli i 2 dzień już nie biegam zobaczymy co dalej...
Daniel daj znać jak poszło w Łodzi--> chociaż pewnie będę śledził wyniki na bieżąco :)
|