2012-03-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pobudka! (czytano: 189 razy)

Po obiecującym biegowym początku roku w styczniu, luty okazał się dość marny. Więcej obowiązków w pracy, mrozy, śniegi – wszystko to sprawiło, że przez cały miesiąc zrobiłem tylko 160 km. Trudno, nie naprawię już tego. Pocieszam się, że przynajmniej trochę siły biegowej poćwiczyłem brnąc przez śniegowe zaspy.
Za to od początku marca wziąłem się mocno do roboty. Najpierw, w czwartek, porządny kros. Chciałem zrobić tak ok. piętnastu kilometrów, a wyszło prawie dwadzieścia. I do tego cały czas góra-dół; nic po płaskim. W sobotę WB2 – i znowu wyszło lepiej, niż sobie zaplanowałem. Miało być 10 km w tempie ok. 5:30, a zrobiło się 12 km po 5:23. I pewnie bym sobie jeszcze dołożył, ale musiałem zachować trochę sił na domowe sprzątanie :). Widzę, że muszę sobie bardziej ambitne cele treningowe wyznaczać. Dziś za to było bez celu – spokojne 15 km z psem. Bez patrzenia na zegarek i pulsometr (z wyjątkiem pięciu przebieżek na koniec). To miał być taki bieg regenerujący i w poszukiwaniu nadchodzącej wiosny. Niestety, na razie nic się jeszcze w lesie nie zieleni, a jedyna oznaka wiosny, to większa ilość spacerowiczów, w tym, niestety, również z psami bez smyczy...
Zacząłem te mocniejsze treningi, bo zbliżają się dwie ważne imprezy. Najpierw, 1 IV – 15 km Silesia EcoRun, a 3 V – Silesia Marathon. Postanowiłem sobie, że w tym roku z pełnym zaangażowaniem będę traktował wszystkie biegi z Silesią w nazwie. Czyli, do dwóch wymienionych dochodzi jeszcze półmaraton w jesieni. W tych imprezach będę biegł na cały gaz i spróbuję powalczyć o nowe życiówki. Do kompletu przydałaby się jeszcze jakaś atestowana dycha...
W każdym razie, najbliższy cel to piętnastka 1 IV. Z tego powodu muszę zacząć biegać trochę szybciej. Raz w tygodniu WB2, no i do tego jeszcze przydałoby się zrobić ze dwa razy porządne, szybkie kilometrówki. Oczywiście muszę też pamiętać o majowym maratonie, więc długich wybiegań też nie mogę pomijać. Ochotę i siły na to wszystko na razie mam, tylko jeszcze trochę czasu brakuje...
A na zdjęciu jeszcze pamiątka z lutego. Bieg Walentynkowy parami w Dąbrowie Górniczej.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2012-03-05,08:50): Bardzo ładnie przezentujecie się razem na tej fotce ,-)
Brakowało mi Was na Dziku, bo tym razem po pierwszym wolnym kółeczku nie miałem kogo gonić -)
Krzyś trening to raz, ale Ty musisz po prostu wreszcie uwierzyć, że możesz biegać dużo szybciej.
Powodzenia. creas (2012-03-05,13:25): Damek, też żałuje, że nie byłem na Dziku. Ale teraz muszę niestety częściej być w pracy w weekendy :-( Co do braku wiary, to pewnie masz rację... Muszę o tym z psychologiem pogadać :)
|