2012-01-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Miłe dobrego pocz±tki (czytano: 194 razy)

Fajnie by było, gdyby każdy następny bieg miał być taki, jak pierwszy w roku. Zainaugurowałem bowiem dzi¶ bieganie masowe w roku 2012 i jestem z tego startu baardzo zadowolony :-)
Te dzisiejsze zawody, to oczywi¶cie Bieg Spełnionych Marzeń. Zorganizowany przez Tomka Katana i spółkę w Mysłowickich lasach, bardzo blisko terenów, w których trenuję na co dzień. Zorganizowany, dodam, bardzo fajnie. W tym roku miałem okazję popatrzeć na ten bieg trochę z boku, z perspektywy uczestnika i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało. Organizatorom udało się poł±czyć w miarę kameraln± (można by rzec, rodzinn±) atmosferę zawodów z profesjonaln± organizacj±. Wielkie gratulacje! No i jeszcze pogoda zrobiła mił± niespodziankę, bo po raz pierwszy tej zimy ¶nieg poleżał na ziemi dłużej niż parę godzin.
A sam bieg? Specjalnych założeń sobie nie robiłem. Poza jednym – żeby się w miarę porz±dnie zmęczyć, ale przy tym dobrze bawić. Wydawało mi się, że powinienem pobiec w tempie ok. 5:30/km, ale gdy zobaczyłem błotnist± i ¶lisk± trasę, na której oczywi¶cie prawie nie było płaskich fragmentów, to pomy¶lałem, że może jednak trzeba będzie trochę wolniej. I na pocz±tku faktycznie było. Na w±skiej, za¶nieżonej ¶cieżce trzeba było biec gęsiego – cały czas miałem wrażenie, że ci z przodu mnie hamuj±, a ci za mn± próbuj± wyprzedzić. Ale nic się z tym nie dało zrobić. Dopiero tak na gdzie¶ na czwartym kilometrze zrobiło się szerzej i luĽniej, dzięki czemu każdy mógł pobiec swoim tempem. Trochę przyspieszyłem i na półmetku Garmin pokazał mi ¶redni± 5:28. No super, tym bardziej, że czułem, że mam jeszcze w nogach dużo niewykorzystanej mocy. Więc znowu zacz±łem przyspieszać. I tak przyspieszałem, że na mecie wyszło ¶rednio 5:20. Czyli drug± połówkę pobiegłem naprawdę dużo szybciej.
Oprócz końcowego wyniku bardzo ucieszyło mnie jeszcze to, że trasa wcale nie wydawała mi się trudna. Podbiegi wchodziły mi jak, nie przymierzaj±c, zimne piwo. Przed podbiegiem wydawało mi się, że mam przed sob± pusto, a jeszcze przed szczytem zwykle udawało mi się dogonić i wyprzedzić jak±¶ grupkę. Sama rado¶ć biegania. W dodatku cały czas miałem wrażenie, że nie biegnę na maksimum możliwo¶ci. Szybko, ale jeszcze z jak±¶ rezerw±. Czyli wła¶nie tak, jak miało być.
Je¶li więc uznać ten bieg za prognozę na cały sezon, to powinno być nieĽle. Chyba już przynosz± efekty krosy, jakie ostatnio namiętnie biegam po okolicznych pagórkach. Szczególnie dobrze zapewne zrobiło mi kilka treningów z Damkiem. Czasem dobrze jest pobiegać sobie z kim¶ dużo szybszym... :).
I tego będę się na razie trzymał – dużo górek na treningach, czasem co¶ szybszego, no i jeszcze trochę dłuugich wybiegań. Z tym ostatnim jest i pewnie dalej będzie najgorzej. Jako¶ trudno mi się jest ostatnio zmobilizować, żeby przebiec samemu więcej niż 15 km. Będę więc szukał mobilizuj±cych okazji. Za tydzień półmaraton Dzika w Panewnikach. A potem, mam nadzieję, zacznie sie „Korona Ziemi” na Muchowcu. Będzie wiec okazja pobiegać trochę więcej, w okolicach 30 kilometrów.
A dzi¶ już tylko zasłużone piwo przed komputerem :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2012-01-15,12:46): Cieszę sie, że nasze wspólne treningi wyszły Ci na dobre.Mnie zreszta też. Wczoraj znowu mnie poniosło i trochę Ci uciekłem, a teraz cierpię za to leżac w łózku , lecz±c przeziebienie -( Mam jednak nadzieję, że do dzika wyzdrowieję.
O nawet do rymu ,-) creas (2012-01-15,12:53): Damek, trochę żałuję, że nie próbowałem dłużej się za Tob± utrzymać. Bo teraz widzę, że pierwsz± połówkę pobiegłem za wolno w stosunku do możliwo¶ci. Choć, z drugiej strony, gdybym pobiegł Twoim tempem na pocz±tku, to pewnie pod koniec cierpiał bym męki :)
|