Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [14]  PRZYJAC. [43]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Te_Renia
Pamiętnik internetowy
Maratony. I nie tylko...

Teresa Dymek
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Krakow
8 / 43


2011-06-13

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Półmaraton. Rudawa. Czerwiec- dwunasty- 2011. (czytano: 417 razy)

 

Prawie zaspałam.
Noc przed zawodami miałam bezsenną. Senność nadeszła gdy zadzwonił budzik. I co zrobiłam?
Usnęłam.
Tak. Usnęłam.
Żeby choć trochę się zdrzemnąć i nie biec na flaku.

Gdy się wybierałam, przyszedł SMS: "Gdzie jesteś? Parking się już zapełnia."
-Fajnie- pomyślałam. - Jeszcze nie zjadłam śniadania.
Gdy pędziłam samochodem, nagle mnie olśniło:
- A jak nie trafie? Jak pobłądzę? Wtedy na pewno nie zdążę!
Wiec, poczułam się jak w teleturnieju. „Kolo Ratunkowe”: telefon do przyjaciela!
Dzwonię, a tam opanowany głos kolegi:
- Spokojnie, są znaki, są panowie w seledynowych kubraczkach. Nie zabłądzisz. Jedź prosto, patrz na znaki.
Uf! Co za ulga. Trafiłam, ale znaki mi zostały. W głowie mi zostały. Nawet gdy już biegłam ciągle mi jeszcze po czaszce latały. I co? Były. Wszędzie. I nie tylko one. Byli tez stróżowie! Tacy uśmiechnięci w czarnych mundurach. Tacy co pilnowali, by było uczciwie, by było bezpiecznie, by dodać otuchy, by polać nas wodą, abyśmy z upału nie padli...

I cały bieg miałam przed sobą te znaki. Nawet wtedy gdy nad moim teraźniejszym życiem rozmyślałam.

Bo tam też mam znaki. Pojawiają się dokładnie wtedy gdy ich potrzebuję...

Kiedyś wahałam się czy biegać jeszcze.
Buty mi się skończyły.
I co?
Z nieba spadły nowe...

Kiedyś wahałam się, czy pisać dalej.
Dokładnie w tej chwili zadzwonił telefon.
Ktoś powiedział, że właśnie to czyta i żebym nawet nigdy więcej nie żartowała, że przestanę...

Kiedyś bardzo potrzebowałam pomocy.
Kliknęło mi się i ... znalazłam pewną wiadomość...

Miałam więcej znaków, ale te dla siebie zostawię. Zapamiętam je, jak cenne wspomnienia.

Wiem, że tam gdzieś jest plan dla mnie. Więc muszę patrzeć na znaki. I wcale nie dlatego, że o plan się boję. Nie, wcale nie plan mnie martwi. Plan jest bezpieczny. Zawsze jest taki. On zawsze będzie wykonany. Bo tak już jest przecież. Tego planu nic nie zmieni. Jeśli nie ja, to ktoś inny go wypełni... Ale ja? To o siebie się martwię. Bo to mi są znaki potrzebne. Bo ja muszę je odczytać... Jak pobłądzę w labiryncie życia...
Co dzieje się z ludźmi, którzy nie trzymają się drogi? Co się dzieje z tymi, którzy w puzzlach życia zagubią swą duszę? Czy możliwe byłoby dostać jeszcze jedną szansę?
Najgorsze chyba co można usłyszeć, to:
- Za późno. Spóźniłaś się.

Na bieg się nie spóźniłam. Nie ruszył beze mnie. A ja miałam rekord. Nawet nie marzyłam: półmaraton z górkami: 1h 59min49s! Złamałam 2 godziny!


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


kluseczka (2011-06-13,21:21): ale pięknie pobiegłaś, gratuluję, w tajemnicy zdradzę ci, że w niedziele czeka cię pudło, tylko bądź na Visegradzie:)
Te_Renia (2011-06-13,21:32): Hej Olga> Szykuję się na ten maraton! Na ostro. Nie dam Ci forów! :-)) Nie licz na to! :-))







 Ostatnio zalogowani
jaro109
07:29
Leno
06:51
JolaPe
06:13
Admin
05:19
wieslaw44
00:57
Andrea
00:45
Darasek
23:37
Jaszczurek
23:02
Inek
22:11
Fred53
21:19
chris_cros
21:17
waldekstepien@wp.pl
21:16
Citos
20:47
maste
20:33
zwojtys
20:07
dawid_str8
19:56
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |