2010-09-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| pomarudzić muszę (czytano: 281 razy)

Dzisiaj sobie ponarzekam.
To nie był mój dzień. Od rana żoł±dek protestował. Nie dał spokoju w trakcie biegu. Zamiast walczyć o czas walczyłem wła¶nie z nim. To już dawno przestało być ¶mieszne.
Może powinienem dać sobie spokój, bo życiówek to ja już raczej robić nie będę. Inni poszli do przodu, ja się uwsteczniłem. Po raz który¶ w tym roku trzepn±łem o to cholerne 1:34 i szybciej nie mogę.
Chociaż z drugiej strony czego ja oczekuję bez treningów i zarzynaj±c organizm ¶rednio raz na tydzień...
Nie wiem w któr± stronę teraz się udać...
PS. Tak wogóle to biegłem na wyczucie bez zegarka, bo cholera akurat dzisiaj miał ochotę się zawiesić i do tej pory trwa w tym stanie, trzeba będzie poczekać aż mu się "pr±d" skończy...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2010-09-05,19:58): Widziałam Cie chwilkę po biegu...wygl±dałe¶ jakby¶ ze spacerku wrócił a nie ze ¶cigania..... gratuluję wyniku:))) Tomasz Ławniczak (2010-09-05,20:33): Tak... Aga Es (2010-09-05,22:02): Bo Tomek Marysiu ma te 1:34 chyba już zaprogramowane i z zamkniętymi oczami oraz bez zegarka by tyle pobiegł.Ja Ci Tomek już dzi¶ powiedziałam,że Ciebie podziwiam i tego się trzymam:) szpaq (2010-09-05,23:37): każdy zegarek ma w sobie co¶ takiego jak reset... to mu pomaga, nawet mój garmin czasami protestuje ;-) Tomasz Ławniczak (2010-09-06,09:54): mój nie reagował na żaden przycisk, a wyj±ć mu baterii się nie da... ale po wyczerpaniu się baterii wrócił do żywych;) Aga Es (2010-09-06,19:38): Konkluzja jest taka,że na Tomka nie ma mocnych;-)
|