Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [9]  PRZYJAC. [176]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
szmajchel
Pamiętnik internetowy
A ja ciągle biegam. Biegam, biegam, biegam...

Piotr Książkiewicz
Urodzony: 1987-10-09
Miejsce zamieszkania: Wągrowiec / Poznań
242 / 283


2010-05-30

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Życiówki na AMP... (czytano: 365 razy)



Od naszego przyjazdu do Warszawy wszystko było nie tak jak sobie zaplanowałem. Wyjeżdżając bardzo wcześnie, po zaledwie kilku godzinach snu miałem nadzieję, że od razu po przyjeździe do Warszawy będziemy mogli zakwaterować się w hotelu i wypocząć przed wieczornym startem. Okazało się jednak , że najpierw musimy się stawić w biurze zawodów, później jeszcze musieliśmy wykłócić się z trenerem o możliwość udania się do hotelu (mając w składzie kilku kretynów nie do końca ufał, że wrócimy na bieg). Kiedy już w końcu do niego dojechaliśmy, okazało się, że nie możemy się zakwaterować przed 14 bo dopiero od tej godziny mamy opłacony hotel... Wróciliśmy więc na miejsce zawodów na obiad (pół godziny drogi).
Tym samym do pokoju udało nam się zalogować dopiero ok. 15 i z planowanych kilku godzin snu zrobiło się zaledwie półtora...

Przed samym biegiem byłem zestresowany dużo bardziej niż na wszystkich innych tegorocznych startach, ale przy okazji po rozmowach z kilkoma znajomymi postanowiłem zmienić strategię i pobiec na maksa, a nie oszczędzać się przed biegiem sobotnim jak wcześniej planowałem.

Mimo iż na starcie dałem się trochę zamknąć, bieg ułożył się raczej po mojej myśli, ponieważ dużo lepiej wychodzi mi atakowanie z tyłu niż prowadzenie biegu. Na łukach się chowałem, na prostych wyprzedzałem kolejnych zawodników, czułem się cały czas bardzo dobrze dlatego na ostatnim okrążeniu minąłem wszystkich zawodników którzy byli w moim zasięgu (dwóch pierwszych zakończyło bieg zanim ja wyszedłem na ostatnią prostą). Swoją serię skończyłem więc na 3 miejscu, a w generalce byłem: 48... to pokazuje mi miejsce w szeregu ;)
Jak przystało na długodystansowca łapałem międzyczasy ;) Było tak:
400m - 01:06
400m - 01:08
300m - 00:53
400m - 01:04


Przed drugim biegiem (3000m), też nie udało się wypocząć tak jakbym sobie tego życzył. Dość późno położyliśmy się spać, a już o 7 obudził nas trener, aby zapytać czy nie pobiegłbym sztafety 4x 400m - oczywiście się zgodziłem, ale zasnąć drugi raz mi się nie udało...

Żeby było śmieszniej, później okazało się że sztafety jednak nie zgłoszono, nie udało się tego odkręcić więc nie biegliśmy. Strasznie chciało mi się spać, ratowałem się kawą, ale efekt dała dużo słabszy niż bym chciał...

Na rozgrzewce chowałem się przed słońcem ile mogłem, bo doświadczenie nauczyło mnie, że z wygrzewania się przed startem nigdy nic dobrego nie wynika :)
Według listy startowej mialiśmy razem z Benkiem najgorsze życiówki w naszej serii, mimo iż były one sporo zawyżone... (moja prawdziwa życiówka: 09:34, podana 09:10). Było więc z kim biegać.
Po starcie po raz kolejny udało mi się nie podbalić zbytnio i od początku biegłem swoje. Obrana taktyka była o tyle dobra, że na pierwszych okrążeniach czułem się fatalnie, więc jeśli zacząłbym za szybko, z pewnością o dobrym wyniku mógłbym zapomnieć. Po drodze się rozkręciłem a założone tempo było mniej więcej komfortowe (po konsultacji z Suchym postanowiłem pierwsze 2km pobiec po 03:05, a ostatni na maksa). Udało się minąć w czasie biegu kilku zawodników, którzy zapowiadali walkę o dużo lepsze wyniki więc mogę być zadowolony. Szczególnie, że Polara zatrzymałem na czasie: 09:07 - co dało mi życiówkę poprawioną o 27 sekund ;)
Międzyczasy z tego biegu:
400m - 01:13
400m - 01:13
400m - 01:14
400m - 01:15
400m - 01:15 (2km w 6:11)
600m - 01:50
400m - 01:05 - jak widać zachowałem trochę sił na finisz, albo udało się wykrzesać dodatkowe, kiedy zobaczyłem niezły czas zaczynając ostatnie okrążenie :)

Tym sposobem zakończyłem sezon wiosenny z nowymi życiówkami na dystansach: półmaraton, 10km, 3000m i 1500m, wszystkie poprawione dość sporo więc odpoczynek jak najbardziej zasłużony... Od dzisiaj 3 tyg. roztrenowania (czas na naukę oraz pisanie pracy licencjackiej).

Przy okazji czas przemyśleć wykonaną pracę oraz jej efekty i zastanowić się nad jesienią...

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


Zulus (2010-05-30,18:23): No!Gratki Piotrek!
suchy (2010-05-31,10:10): Gratulacje! Szybkość jest, więc jest GIT!







 Ostatnio zalogowani
t_garzel
15:34
platat
14:39
gora1509
13:56
chris_cros
13:45
kmajna
13:25
zeton
12:54
Lektor443
12:45
stanlej
12:35
Arseninho89
12:24
rutkowsky team
12:11
batoni
11:42
BOP55
11:37
Waldek
11:34
biegacz54
11:21
piotrhierowski
11:12
Tadek 56
10:32
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |