2010-05-18
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Halfmarathon - new PB - 01:14:40 (czytano: 401 razy)

Jak już pisałem w poprzednim wpisie, przed tym startem nic nie było tak jak bym sobie tego życzył, nie miałem czasu na treningi, bolała mnie stopa (nadal mi dokucza), a poza tym po prostu nie bardzo miałem ochotę na bieganie...
Ale od początku...
W środę udało mi się po raz pierwszy wystartować w GP Poznania, organizacyjnie wszystko jest już dograne do tego stopnia, że chyba moglibyśmy wystartować nawet we dwójkę z Benkiem. Po raz kolejny się wszystko udało... (szersza relacja na temat biegu na stronie GP. W czasie tego startu tylko pierwszy kilometr udało mi się pobiec w zakładanym tempie czyli poniżej 03:20/km, kolejne wychodziły: 03:24, 03:25, 03:26 i ostatni w 03:22, dało to rezultat: 16:56... Pół minuty wolniej niż zakładałem, nie mogłem więc z optymizmem podchodzić do startu w półmaratonie. Domyślam się, że jest to spowodowane moim błędnym podejściem do startów... zawsze za wszelką cenę próbuje realizować założenia - nie zwracając uwagi na warunki, a tego dnia trasa nad Rusałką była naprawdę trudna, szczególnie że źle dobrałem buty... Mała nauczka na przyszłość.
Po tym biegu zrobiłem dwa dni "wolnego". Wolnego w cudzysłowie, ponieważ było to dwa dni w pracy. Później pojechałem do Wągrowca, aby stamtąd w sobotę rano wyruszyć do Inowrocławia.
Kiedy rano się obudziłem doszedłem do wniosku, że nie mam ochoty biegać i gdyby nie to, że byłem umówiony ze znajomym prawdopodobnie bym w ogóle nie pojechał.
Wyruszyliśmy z Wągrowca trochę za późno, dlatego na miejsce startu dotarliśmy dopiero 10 minut przed biegiem... Nie było więc czasu na rozgrzewkę... Dodatkowo nie dogadałem się tatą (który był tego dnia moim kierowcą) i kiedy poszedłem odebrać numer on odjechał z moim strojem startowym... Na szczęście nie był jeszcze daleko więc zdążył wrócić, kiedy się przebrałem byłem jakieś 400m od statu, do którego zostało ok. półtorej minuty... To była bardziej intensywna część mojej rozgrzewki :) W sumie wyszło na dobre, bo dzięki temu stanąłem w pierwszej linii razem z takimi zawodnikami jak: Szafar, Ochal, Brzeziński, Sieracki, Nagórek, Maczyński oraz elitą kobiet z którą w tym biegu zamierzałem się zabrać.
Po starcie standardowo pobiegłem dość spokojnie, ponieważ zdążyłem już zauważyć, że wychodzi mi to zdecydowanie na plus. Biegłem za czołówką kobiet, czyli Dorotą Ustianowską oraz Olgą Ochal, czułem jednak że to nie moje tempo i trochę odpuściłem. W ten sposób od ok. 3km biegłem już samotnie, patrząc na międzyczasy wiedziałem, że jest szansa na złamanie 01:16. Nauczony doświadczeniem z Chełmży oczekiwałem jednak kryzysów, na szczęście nic takiego się nie stało, a dodatkowo utrzymując tempo zacząłem doganiać zawodników którzy uciekli mi na pierwszych kilometrach. Ok 15-tego kilometra dogoniłem biegnącą już samotnie Olgę Ochal, był to akurat odcinek gdzie dość mocno wiało dlatego myślałem że się ze mną zabierze. Niestety biegnąc z nią złapałem dwa najwolniejsze kilometry (03:43 i 03:47) dlatego postanowiłem pobiec dalej swoje. Chwile później dogoniłem Dorotę Ustanowską, którą prowadził Grzegorz Maczyński z jeszcze dwoma zawodnikami. Ich minąłem już jednak w takim stylu, że chyba nawet przez myśl nikomu z nich nie przeszło, aby się ze mną zabrać. Mimo dość szybkiego biegu byłem przekonany, że biegnę w okolicach wyniku: 01:16, dlatego zdziwiłem się ogromnie, kiedy na 20-tym kilometrze zobaczyłem na zegarku czas: 01:11:02... Ostatni kilometr pobiegłem już na maksa, zegarek zatrzymałem na wyniku: 01:14:40...* Ten wynik dał mi 17 miejsce w generalce, oraz 6-te w kat. wiekowej w bardzo mocno obsadzonym biegu, nie muszę dodawać, że jestem zadowolony?
Międzyczasy jakie udało mi się złapać (kilometry były oznaczone z reguły co 2km i nie za każdym razem udało mi się je zauważyć):
1-2km: 06:54
3-4km: 07:07
5-8km: 14:21
9-12km: 14:05
13-14km: 07:13
15-16km: 07:30
17-18km: 07:02
19-20km: 06:45
20-21,1km: 03:37
Jak widać z tych miedzyczasów wybrałoby się 5km szybsze niż te które pobiegłem w czasie GP Poznania... Dlatego ten bieg dał mi sporo do myślenia na temat treningu, muszę poukładać sobie trochę swoje przemyślenia i napiszę na ten temat osobny wpis.
* - początkowo myślałem, że było to 01:14:55, ponieważ mijając metę zamiast zatrzymać czas włączyłem tylko okrążenie, o czym później zapomniałem - stąd pomyłka w przekazanym Benkowi wyniku ;)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2010-05-18,13:59): GRATKI:))))) Kedar Letre (2010-05-18,14:19): No, no!! Ten wynik robi wrażenie. Gratuluję. Rufi (2010-05-18,14:29): cholera jasna, zmotywowałeś mnie do szybszego biegania Przemek_G (2010-05-20,00:29): Gratuluję. Postęp zrobiłeś tej wiosny ogromny!
|