2010-05-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Miłosc - wesele - pogrzeb (czytano: 863 razy)

Musze przelać na elektroniczny no¶nik swój żal za to jakie życie jest wredne.
W sobote byłem na weselu, wychodziła za m±ż kuzynka żony, młoda dziewczyna 22 lata, jej m±ż również dwódziestokilku latek. Dumnie wkraczał do naszej rodziny. Szczę¶cie, miło¶ć i dostatnie życie, takie atuty dało się wyczuć w młodej parze. Wesele było imponuj±ce, wesołe, gło¶ne, przyjemne, wszyscy pili za zdrowie młodej pary, życzyli im długiego i spokojnego życia. Wesele trwało dwa dni z drobna przerw± do 3 nad ranem w poniedziałek, czyli prawie 48 godzin.
Poniedziałek rano przywitał mnie deszczow± aur±, wyszedłem na ostatni trening kompensacyjny przed maratonem w Pradze, wykonałem swoje zadanie w 100%, ciesz±c się dobra form±.
Po powrocie do domu telefon, odbiera żona i widze w jej oczach przerażenie, nagle płacz - co się stało, nasuwaj± się pierwsze słowa, na co odpowiada mi płacz±c, Pan Młody nie żyje, był wypadek samochodowy, młoda żona (niestety ale już wdowa)w szpitalu bez większych obrażeń ale w ciężkim szoku. Nikt nie wie jak to sie stało, dlaczego dwa dni po ¶lubie, czy to możliwe?
Niestety możliwe i naprawde, to nie plotki to życie, wredne życie wykręciło nam numer, który zapamiętamy na długo.
Miło¶ć, która zgasła tak szybko i w takiej chwili, na sali weselnej pozostały kwiaty których raczej nikt już nie odbierze. Niech umr± wraz z t± miło¶ci±.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |