2010-04-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| cięzki krakowski maraton (czytano: 295 razy)

po ciężkich przygotowaniach do półmaratonu d±browskiego-który się nie odbył z powodu żałoby narodowej przyszedł czas na maraton krakowski,słyszałem ze jest ciężki,ale nie tak jak go sam przezyłem na własnej skórze,start odbył się juz w promieniach słonca,nie jednemu na samym pocz±tku pot popłynoł czołem,moim marzeniem było zblizyc sie do 3godz 54 min,poczatek zapowiadał sie wspaniale biegłem z zawodnikiem z portu lotniczego balice ,któremu jestem bardzo wdzięczny ze mnie tak dobrze poprowadził przez dłuzszy czas a bieglismy na 3,40.słonce dogrzewało coraz mocniej i wiatrzysko prosto w twarz,najgorsza była niecka obok wawelu w drodze powrotnej,zero wiatru,spiekota,ale i to wytrzymałem wbiegłem na błonie i czas sie zapowiadal na 3,40,ale dodatkowe okr±zenie całkiem nie dosiadło,czułem juz koniec mordengi,koniec maratonu ,a tu jeszcze jedna pętla,miałem chęc,przerwac ten bieg,ale pomyslałem cłopie przepłynołe¶ morze a w zatoce chcesz utonac,i tak jakos mi sił przybyło ze postarałem ukonczyc maraton w czasie netto 3godz 44 min 58 s.jestem bardzo zadowolony z tego wyniku chodz niektórzy mówia ze to najciezejszy maraton oprócz maratony górskiego,organizatorzy powinni pomyslec jak zrobic aby przed meta nie robic takiej drugiej pętli.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu mkmilosz (2010-04-27,01:46): gratulacje :) ja zyciowke szykuje na jesien :)
|