2008-05-07
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| JEDENAŚCIE SEKUND (czytano: 201 razy)

po maratonie w Dębnie Kraków miał być rekreacyjnym biegiem dla przyjemności, ale ponieważ w Dębnie zabrakło mi do pokonania bariery trzech godzin bardzo niewiele(4min) praktycznie zaraz po zacząłem myśleć o ponownej próbie ataku na "dwójkę z przodu" w................ Krakowie, zaledwie trzy tygodnie po poprzednim. w duchu modliłem się tylko żeby nie było słońca. i co? przyjeżdżam o 7.30 w niedzielę na Błonia i ................. zaczyna padać deszcz. o słońcu nie ma mowy. moje modlitwy zostały wysłuchane, więc jak mogę nie spróbować? mimo że to istne szaleństwo zdecydowałem się biec na 2:59.
szło znakomicie. biegłem lekko, bez żadnych problemów utrzymując właściwe tempo. po 15km dogoniłem grupę z zającem na 3:00. na chwilę mi uciekli, a po połówce trzymałem się już z grupą. minęliśmy 25km i nic, czułem się dobrze, biegło mi się lekko, a to przecież zaledwie trzy tygodnie po rekordowym maratonie. 30km, nogi zaczęły boleć, pomału robiły się ciężkie, ale nie ma mowy o żadnym kryzysie. ten pojawił się 4km później, w okolicach punktu odżywczego. wziąłem banana, tempo spadło do 4:50-5:00.grupa niestety odjechała. kryzys trwał zaledwie 1.5- może 2km. wydobyłem jednak z siebie jeszcze siły do walki, nie poddałem się. poderwałem się do ostatecznej walki, podkręcałem tempo z każdym niemal krokiem, ale było wciąż za wolno, 4:25-4:20. kiedy przebiegałem koło mety, zostało jedno okrążenie wokół Błoni, zegar wskazywał 2:45 i ok.3,5km do mety. zdążę czy nie?..................nie zdążyłem...... zabrakło...............JEDENAŚCIE SEKUND. tak mało, tak strasznie niewiele. ostatni kilometr pokonałem w 3:50. niestey nie udało się pokonać bariery 3h.
w Dębnie poprawiłem życiówkę o 14min.40sek., w Krakowie urwałem kolejne 3min.51sek. w stosunku do ubiegłego roku poprawiłem się o 18min.31sek. to sporo i z tego jestem dumny. dokonałem tego za sprawą treningu przygotowanego przez Pana Jerzego Skarżyńskiego. 5 miesięcy ciężkiego treningu dało wspaniałe efekty. a "trójkę" połamię .... na którymś z kolejnych maratonów. jestem tego pewien. oby tylko zdrowie dopisywało.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |