2008-04-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Maraton Dębno (czytano: 180 razy)

co mogę napisać? w zasadzie wszystko wiadomo. założonego celu nie osiągnąłem. być może był zbyt wygórowany, a może czegoś zabrakło. w tym momencie wydaje mi się że niczego przed i w trakcie biegu nie zaniedbałem. może po prostu jeszcze nie zasłużyłem na "dwójkę" z przodu. nie lubię słońca,a to mimo że nie było bardzo ciepło świeciło przez cały czas. trasa maratonu w Dębnie w dużej części prowadzi wśród drzew, ale i sa odcinki nie osłonięte. dało mi się mocno we znaki na trzeciej pętli.
bardzo pozytywnym faktem jest oczywiście to, że poprawiłem życiówkę o 14'40". To sporo i z tego bardzo się cieszę. jestem już blisko 3h, brakło mi 4km biegu po 4:15. ale po kolei.
zacząłem spokojnie. 3km po 4:30 i pierwsza piątka w 21:55, kolejne w 21:11 i 20:47 - to efekt końca pierwszej pętli, bieg w szpalerze kibiców, nogi same niosą. biegło mi się znakomicie, nogi biegły same, a tempo 4:10-4:15 bez problemu utrzymywałem. nawet będąc na drugiej pętli miałem wrażenie że biegnę z zaciągniętym hamulcem. czekałem żeby tylko zacząć trzecie kółko i pognać ile sił. na połówce 1:29:51 (moje netto) samopoczucie super. dobiegliśmy do końca drugiej pętli 28km pojniżej dwóch godzin. zaczeło się ostatnie koło. 30km - 2:07:21 zaczyna być trudno, ale tempo nadal utrzymuję. kolejna piątka w 21:46 to początek problemów. tempo ciut spadło, ale wciąż jest szansa na 2:59. jeszcze trzy kilometry starałem się utrzymać tempo po 4:20. wiedziałem że to pod kreską, ale liczyłem na zryw w samej końcówce i odrobienie tych parunastu sekund. niestety po 38km nogi przestały biec. to nie była ściana, bo tę przeżyłem kilka razy. maraton pokazał swoje oblicze i kazał mi pokornie schylić głowę. "Nie tym razem kolego, jesteś jeszcze za słaby". wlokłem się bardzo wolno, nawet po 5:00/km oczywiście trochę dobity, bo bardzo szybko stało się jasne że "trójka" ucieka bezpowrotnie. wogóle nie myślałem wtedy o tym że i tak będzie życiówka, w głowie miałem tylko walkę o "dwójkę z przodu". 40km i 2:52:39. ostatnie 2.195km w 11:22, a więc po 4:57. tak skończyła się moja wielka przygoda z maratonem w Dębnie.
dwa słowa o organizacji. jeszcze na tak zorganizowanej imprezie biegowej nie byłem. jak dla mnie perfekcja w każdym detalu. uważam, że każdy maratończyk powinien tam choć raz pojechać. bardzo dobra trasa, miałem wrażenie że prawie cały czas biegnę z górki. dużo kibiców zywiołowo dopingujących. byłem pod ogromnym wrażeniem organizacyjnym.
oto moje międzyczasy:
5km 21:55
10km 21:11 43:06
15km 20:47 1:03:53
20km 21:00 1:24:54
21,1km 1:29:51
25km 21:18 1:46:13
30km 21:07 2:07:21
35km 21:46 2:29:07
40km 23:31 2:52:39
42,2km 11:22 3:04:02
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |