2012-08-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Początki (czytano: 325 razy)

Dopiero zaczynam pisać bloga, a biegam już dłuższy czas. Zachciałem biegać trochę mocniej niż amatorsko, gdy doradził mi to nauczyciel w-f"u. Początkowe treningi wyglądały nie zbyt emocjonująco. BC max 6km, do tego parę odcinków szybkościowych i rozciąganie. I tak wyglądało parę miesięcy w moich początkach "kariery" biegacza.
W październiku 2010 roku dołączyłem do klubu LA w Pinczynie, w ramach programu "Olimpijska Energa", który zainicjował klub SKLA Sopot. Nie robiłem tam większych osiągów, bo nie było z kim tam biegać. Wiec większość treningów robiłem sam.
Startowałem w kilku biegach typu Bieg Szpęgawski i Bieg Kociewski. Oczywiście bez większych sukcesów. Tam spotykałem już zawodowych biegaczy, a jeśli nie zawodowych, to mogących pochwalić się mocnymi życiówkami. To mnie zachęciło do mocniejszych treningów.
W kwietniu 2011 roku, podczas Biegu Szpęgawskiego zająłem (jeśli dobrze pamiętam) 87 miejsce w open. Wtedy to był dla mnie sukces. Spotkałem dwóch braci, którzy trenowali w KKB od jakiegoś czasu. Powiedzieli, żebym przyszedł do nich na treningi, zobaczył co i jak, zaczął trenować zawodowo. A że byłem w gimnazjum, a do Starogardu Gd. miałem kilkanaście kilometrów, to nie miałem możliwości na trenowanie w KKB.
Dopiero w lipcu 2011 roku zacząłem jeździć na treningi do KKB. POCZĄTKI BYŁY BARDZO MOCNE. Ale to tylko mnie zachęciło do mocniejszych treningów.
Teraz mamy już sierpień 2012, mogę pochwalić się nawet dobrymi wynikami na kilku dystansach. Tyle na początek,następne wpisy będą tylko o treningach i startach, czyli mniej nudy i więcej konkretów :)
Pozdrawiam i zapraszam do czytania :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |