2012-05-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wilk (czytano: 295 razy)

Bieg Lupusa. Nie wiem czy jest sens powtarzać te same komplementy co rok wcze¶niej... W końcu to ta sama le¶na trasa z agrafk±, ta sama niewielka wioska, medal podobny (na obu jest napisane "od 5 lat biegamy razem"), ta sama przesympatyczna atmosfera, nawet numery startowe z jakiego¶ grubego materiału dokładnie jak przed rokiem. Nie bez powodu umie¶ciłem Bieg Lupusa na li¶cie "ulubionych". Jest super, jest sprawnie, jest przesympatycznie, moich pozytywnych odczuć nie zm±ciła nawet gigantyczna kolejka po knyszę (organizator już obiecał poprawę:)), ani też brak obiecanego losowania nagród. I tak było bombowo, aż chce się wracać...:)
W dodatku Federer tegoż dnia wygrał swój dwudziesty turniej masters i zrobił milowy krok do odzyskania numeru 1 w rankingu ATP:).
Do rzeczy, bieg miał zobrazować aktualn± formę. I co? Jak to mówi±: "szału nie ma", tragedii na szczę¶cie też nie. 42:29 to 95 sekund gorzej od życiówki, 20 sekund gorzej niż przed rokiem (pomimo pogody idealnej). My¶lę, że na nowej diecie będzie już tylko coraz lepiej. A teraz zapis z poszczególnych kilometrów (UWAGA SILNE PODMUCHY NUDY!):
Niecałe 3 sekundy i jestem na linii startu. Pierwszy kaem w 4:14, jest dobrze, bo jest spokojnie, ważne żeby delikatnie przyspieszyć. Przyspieszam zatem delikatnie drugi kaem w 4:27 (ups....), trzeci w 4:22, czwarty w 4:19, pi±ty w 4:20. Na półmetku 21:46 i jestem chyba 42, liczyłem ludzi biegn±cych z naprzeciwka;):). Biorę kubek, wypijam dwa łyczki, polewam łeb i zawracam. Woda dodała mi sił. 4:11, 4:10, 4:18, czas na finisz 4:07, ostatni wraz z koleg± w koszulce z tegorocznego ¦lężańskiego ci¶niemy na maksa, mi wyszło 3:56... Koledze trochę mniej... Na mecie czuję się ¶wietnie. Co ważne nie sapałem jak dzik, praktycznie cały czas czułem się komfortowo... Żadnego umierania... Miejsce 45/175. Druga połowa szybsza o ponad minutę. Zobaczymy co będzie dalej. Jestem optymist±.
Wczoraj zrobiłem 5x5 podci±gnięć z 7kg na plecach, a dwie godziny póĽniej dwie serie po 10 podczas truchtania z Bratem. Jest moc:)
Dzisiaj podbiegi 12 okr±żeń na Cholernej Górze, ¶rednio kółko w 3:25. Całkiem przyzwoicie:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |