2007-10-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 98 razy)

Te ostatnie dni przed maratonem to zawsze dla mnie takie końcowe odliczanie. Nawet je¶li jest to bieg o gruchę to jako¶ tak sam dystans jest samym w sobie przeżyciem. Jest w końcu tak że do końca nie wiadomo czy wszystko jest w porz±dku. Czasem dopadało mnie dopiero na ostatnich kilometrach, choć bywało i tak że już na pocz±tku miałem prze¶wiadczenie że co¶ jest nie tak i okazywało się że zamiast na 3.05 biegłem prawie na 3.30.
Czuje się trochę jak debiutant- nie wiem do końca jak się ubrać, jak zacz±ć, bo jak za szybko to bez sensu a jak za wolno to szkoda. Okropnie rozbiło mnie to robienie maratonu. Wolałbym spokojnie przebiec dwa maratony w tamten weekend niż robić ten jeden. Jeszcze we ¶rodę miałem wyraĽne zakwasy.
Ale cały czas my¶lę do przodu- co będzie i jak zwykle boję się i jednocze¶nie nie mogę doczekać tego tłumu, rado¶ci i walki na ostatnich kilometrach. Walki ze sob± żeby nie było w±tpliwo¶ci.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |