2007-09-29
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Poranno- wieczorne refleksje (czytano: 143 razy)

Dzisiaj wychodziłem biegać jeszcze przy księżycu- była szarówka, powoli wstawał dzień i jako¶ mi to pasowało. Las już jesienny- w żółci i wyblakłej zieleni. Bardzo lubię takie poranne bieganie. Teraz nie muszę się na nie zrywać. Za kilka tygodni będę musiał zaczynać po ciemku.
Wyszło mi, że jedyna rzecz±, w której konsekwentnie trzymam się tego co powinno być podstawa życia jest bieganie. Taka proaktywno¶ć, czyli nie reagowanie odruchowo na bodĽce w bieganiu- bardzo proszę, nie szło, biegałem dychę w 47 minut. Robiłem swoje i teraz o 10 minut szybciej. A w życiu- na każdy bodziec reaguję jak pies- zaczynam się odszczekiwać. Dobrze chociaż że z czasem potrafię się do tego przyznać. Inna sprawa że dla niektórych ludzi to objaw słabo¶ci. Ale to już ich problem a nie mój. Ja nie muszę sobie udowadniać że mam rację i się nie boję (czasem nie mam racji i często się boję).
Takie dłuższe bieganie (rano dwudziecha, wieczorem jedenastka) sprzyja porz±dkowaniu życia. A w ¶rodku miałem zajęcia na uczelni, np. patologie społeczne: uwielbiam uczyć się o sobie, dowiedziałem się, że z punktu widzenia socjologii jestem dewiantem. To wszystko jako¶ uruchamia mi refleksje. Powinienem bardziej porz±dkować swoje życie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |