2007-09-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Straciłem wroga (czytano: 113 razy)

A dzisiaj znowu pięknie, może nie lato, ale wczesna, słoneczna jesień. Remontowane tory pachn± czym¶ czego nie potrafię nazwać. To dziwne że biegn±c staję się bardziej wrażliwy na wszelkie bodĽce.
Po Maratonie Warszawskim mam jeszcze zakwasy. Lepiej poczułem się wracaj±c z pracy, już pod koniec drogi (wracałem też biegiem). Teraz jest jeszcze taka sztywno¶ć. Mniej odczułem bieganie w Pucku i we Wrocławiu.
Zastanawiam się jak pobiec w Poznaniu. Wiem że trasa tam nie sprzyja super czasom. Ale chyba mimo wszystko zacznę po 4.10 a dalej zobaczymy- albo trochę przyspieszę, albo będę walczył o życie. Gdybym wytrzymał do końca wyszła by życiówka, ale na tyle nie liczę.
Ostatnio straciłem wroga- wrzucali¶my sobie na forum że tylko furczało i po którym¶ wybieganiu stwierdziłem- ale ja głupi jestem. Napisałem maila i okazało się że wystarczy na chwilę zastanowić się nad sob±. Podali¶my sobie ręce. Najpierw witrualnie, póĽniej fizycznie. Pomogła mi oczywi¶cie moja Kasia. Po którym¶ po¶cie stwierdziła- patrz, on ma fajne poczucie humoru i jest prawie tak zło¶liwy jak ty. Umówili¶my się że na forum dalej będziemy sobie wrzucać, ale to już chyba nie będzie to.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |