2009-02-13
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| znowu cu¶ mnie boli (czytano: 912 razy)

W niedziele minie dwa tygodnie jak poleciałem w Apeldoorn.
Miałem tam pobiec spokojnie w okolicach 4h. Takie miałem przynajmniej założenia. A wyszło 3:32. Poniosło mnie i razem z Dario dali¶my z siebie prawie maksa. Zdziwiony byłem z lekka że taki czas mi wyszedł bowiem po miesięcznej odpoczynkowej przerwie, biegałem dopiero od niecałego miesi±ca a podczas tego okresu ,najszybszy trening (piętnastokilometrowy) zanotowałem w dużo niższym ¶rednim tempie od ¶redniego tempa całego holenderskiego maratonu. I super by wszystko było gdyby nie to że podczas tych zawodów sobie cu¶ ponaci±gałem w lewej nóżce. Na dodatek zamiast w tygodniu po tym starcie odpu¶cic sobie całkowicie bieganko i sie wykurować to ja postanowiłem że rozbiegam to co mnie pobolewało. Głupota boli jak to mówi±. Efekt jest taki że w ubiegły pi±tek zanotowałem ostatni trening po którym noga zaczęła mnie boleć ze zdwojon± moc±.
Już tydzień nie biegam a poprawy jakiej¶ znacz±cej zaobserwować nie mogę. Od wczoraj biorę zapisane przez doktorka leki. Mam nadzieję że one co¶ jednak zdziałaj±. Ta kontuzja to też pewnikiem pokłosie tego że ostatnio bardzo mało się rozci±gam , ba prawie wogóle tego nie robię. Nigdy nie byłem w tym prymusem ale muszę to zmienić i zabrać sie za to bardziej profesjonalnie. Jak chcę cieszyć się bieganiem jeszcze przez długie lata to wyj¶cia innego po prostu nie widzę.
Za często ostatnimi czasy ł±pie urazy a w niedostatecznym rozci±ganiu się upatruję przyczyn moich kontuzji. Nie należę do zbyt elastycznych, gibkich osób i generalnie nie lubię gimnastykowania się ale nie mam wyj¶cia i musze to pokochać.
Zamówię sobie ksi±żeczkę na temat rozci±ganka a wiedzę z niej zaczerpniet± będę ,mam nadzieję z pozytywnym skutkiem urzeczywistniał.
Foto. Przedmaratońska pasta party dla Vipów.
Cały wyjazd na ten maraton jak i wszystkie wygody i przywileje to zasługa Marysieńki. Maryjko raz jeszcze dzieki za te holenderskie przezycia:)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Marysieńka (2009-02-13,11:27): Trebi...Ja przez wszystkie lata swojego biegania, bardzo mało się gimnastykowałm, i w sumie muszę przyznać, kontuzje szczęsliwie mnie omijały...niestety do czasu...wspomnianego przez Ciebie startu w Apeldoorn. Siędzę teraz na tyłku i robię się niezno¶na ...Jest i mały plusik..zaczęłam troszkę gimnastykować się...ale czy to co¶ pomoże??? Zdrowiej szybciutko:))) Tusik (2009-02-13,13:01): No wła¶nie, Trebi, zdrowiej nam szybciusieńko!:) dario_7 (2009-02-13,13:42): Jak tak sobie kto¶ z boku popatrzy na to nasze ¶ciganie w Apeldoorn, to my Robercik obaj kontuzjowani gonili¶my Mary¶kę, która z jeszcze większ± kontuzj± uciekała przed nami... Istne szaleństwo! :))) No i teraz liżemy rany... Ciekawe, czy to nas czego¶ nauczy? ;) My¶lę, że nie, bo gdybym miał teraz podj±ć jeszcze raz decyzję - zrobiłbym tak samo :D Marfackib (2009-02-13,13:49): Robert .. zdrówka życzę :-))) elpaya (2009-02-13,22:58): Pomału wszystko wróci do normy :) Trzymaj się i kuruj:)
|