2008-03-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Upierdliwy kurdupel (czytano: 123 razy)

Dzi¶, dla odmiany, Góra. Dla odmiany, wieczorem.
Po wczorajszym ¶niegu prawie nie ma dzi¶ wieczorem ¶ladu. Niebo bezchmurne, rze¶ko. Tym razem tylko Szara i ja. Do czasu. Zacz±łem od 7 żwirowych pętelek, potem pobiegłem na szczyt Góry, na któr± już podbiegał jeden zawodnik. Koło niego biegł pies, ze dwa razy mniejszy od Szarej, łaciaty, krótkonogi kundel. Jak mawia moja mama, ni pies ni wydra. My¶lałem że to pies tego drugiego biegacza. Bawił się z Szar± na stoku, wygl±dało to miło, ale po jakim¶ czasie Szara miała go wyraĽnie do¶ć. A kurdupel skacze na ni±, nos pod ogon pakuje, podgryza. Szara jako¶ mało zdecydowana, nawet jak warknie czy kłapnie zębami, to tamten jeszcze bardziej gorliwy. Zrobiłem 7 podbiegów, w międzyczasie drugi biegacz znikn±ł, w przeciwieństwie do łaciatego. Wracamy do domu, a tamten na krok Szarej nie odstępuje. Wreszcie bierze się do zasadniczej czynno¶ci, nie bacz±c na to, że Szara jest wysterylizowana. No tu już trochę przegi±ł. Na wrzaski moje nie reaguje, od kopniaków i zamachów amortyzatorem zwinnie się uchyla, nie odpuszcza. Nawet szorki na niej popl±tał, musiałem suce je zdj±ć. Wracamy przez siłownię w Parku Szymańskiego, robie tam trochę ćwiczeń rozci±gaj±cych i siłowych. Powtarza się sytuacja z wczoraj, kiedy do Szarej przyssał się też jaki¶ kundel, ale tamten przynajmniej gabarytami Szarej dorównywał. Dzisiejszego kurdupelka żegnamy dopiero zatrzaskuj±c mu drzwi od klatki schodowej przed nosem. Wiosna, cholera. Chuć psy za¶lepia, ptactwo się drze, tylko pogoda cu¶ nie taka.
A ja miałem ł±czny czas treningu 1:42, jakie¶ 14 km, ponad 300 m przewyższenia.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |