2008-03-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Puszcza w ¶nieżycy (czytano: 147 razy)

Miałem pierwotnie zamiar spędzić ranek w lany poniedziałek na Łosiowych Błotach. SM¦ odpu¶ciłem, bo to mało psia impreza, choćby ze względu na powtarzane pętle. Z kolei w niedzielę Łosiowe Błota okazały się bardzo zabłocone. Więc zdecydowałem się na bieganie po stosunkowo suchym, bo piaszczystym, wschodnim krańcu Puszczy Kampinoskiej. Ogłosiłem swój zamiar na forum biegajznami.pl, ale więcej chętnych nie było. Więc kilka minut po 7.00 ruszyłem z parkingu w Opaleniu zaprzężony w Szar± i Nukę. Zaczynał sypać ¶nieg, a w czasie biegu ¶nieżyca się nasilała. Trasa: parking Opaleń-(pokręciłem się czerwonym szlakiem)-Laski-Góra Ojca-Łuże-(trochę się pokręciłem poza szlakami)-Nadłuże-D±browa-Łuże-(tu przy żółtym szlaku jest taka fajna kręta ¶cieżka po wydmach obok drogi)-Polana Opaleń-parking Opaleń. W sumie ok. 18 km, czas 1:50. Pu¶ciutko tym razem, bo wcze¶nie i pogoda psia (lubi± hasiory ¶nieżycę).
W drodze powrotnej przygody. Gaz się skończył jeszcze na Obozowej, zaraz jak załadowałem u Ewy Nukę. Ale stwierdziłem że benzyny powinno starczyć na powrót, a moje ulubione stacje ze względu na ¶więta były nieczynne. Nie starczyło. Benzyna skończyła się niedaleko pętli autobusowej przy rogu Kaliskiego i Radiowej. Zjechałem na pobocze, wyładowałem psy, przypi±łem psy i pomaszerowałem ze 2 km do stacji Statoil przy rogu Powstańców ¦l±skich i Wrocławskiej. Wiało, ¶nieżyło, zimno, paskudnie. Uprosiłem u pań obsługuj±cych stację pięciolitrow± bańkę po wodzie, napełniłem j± benzyn± i w drug± mańkę 2 km w tych pięknych okoliczno¶ciach przyrody. Jeszcze psy nie bardzo chciały posuwać się prostoliniowo, tańczyły wokół mnie i nurzały amortyzatory w kałużach. Naprędce skonstruowałem lejek z plastikowej butelki i napełniłem bak, potem podjechałem do Statoilu i zatankowałem gaz. Czyli godzinka ekstra na zimnie. Odstawiwszy Nukę do Ewy wróciłem do domu i zanurzyłem ¶mierdz±ce potem i benzyn± ciało w cudownie gor±cej wannie. I skończyło się jak zwykle, czyli błog± drzemk± w ¶rodku gazetowego artykułu. A dopiero potem ¶wi±teczne, rodzinne ¶niadanie.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |