2008-03-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Góra nocą (czytano: 82 razy)

Kolejny trening na górze wypadł mi wczoraj (wtorek) dość późno, bo zacząłem o 21.00, a skoczyłem przed północą. Oczywiście towarzyszyła mi Szara. Popadało trochę śniegu z deszczem i mokrą nawierzchnię ściął lód. Niebo gwiaździste, bezchmurne. Na chodniku i wykładanych kostką rowerowych ścieżkach oraz na pokrytej zmrożonym śniegiem trawie biegło się dobrze, na asfalcie niestety nieprzyjemna ślizgawka. Ból głowy związany ze zmianami ciśnienia męczył mnie cały dzień, także trochę w trakcie treningu.
Na żwirowej pętelce na wschodnim stoku Góry tym razem spotkałem aż trzech biegaczy. Ja zrobiłem tam w sumie 10 kółek, oni ograniczali się do jednego czy dwóch i biegli gdzieś dalej. Do tego zrobiłem 11 dużych podbiegów na szczyt. W sumie w czasie 2:27 dystans ok. 22 km i ok. 500 m przewyższenia. Oczywiście jak zwykle trochę rozgrzewki, ćwiczeń siłowych i rozciągania.
And się zdecydowała na Rzeźnika, zgłaszamy drużynę, czytam też odpowiednią książkę DS, a potem pożyczę ją and.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |