2018-11-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Na progu (czytano: 376 razy)

Ostatnio zastanawiałam się jak długo można poprawiać swoje wyniki, jak to ma się do wieku i do stażu biegania. Przez pierwsze trzy, cztery lata biegania szłam do przodu jak burza, na każdych zawodach poprawiałam czas, potem była stabilizacja, wyniki dalej były lepsze, ale różnice już nieznaczne, muszę też uczciwie powiedzieć, że nie robiłam nic specjalnie by szlifować formę, nie stawiałam sobie żadnych wielkich celów. Dlatego też nie spodziewałam się, że na progu przechodzenia do kolejnej kategorii wiekowej, jeszcze mogę znaleĽć w sobie pokłady nowej energii i powalczyć z młodszymi zawodnikami. Przekonałam się jednak na "VII Niepodległo¶ciowej Jedenastce”, że sama siebie mogę jeszcze zaskoczyć.
Rok temu marzyłam by „Jedenastkę„ pokonać poniżej godziny i po 6 latach prób ¶więtowałam w końcu życiówkę z czasem 59:58, to był naprawdę dla mnie dobry wynik na tej trudnej i wymagaj±cej trasie. Utrzymać go, to byłby kolejny sukces, zwłaszcza, że ten sezon nie był wzorowo przepracowany i za wiele nie mogłam sobie obiecywać. Jednak 11 listopada wstałam rano z poczuciem, że mogę wykorzystać jak±¶ inn± moc, nie koniecznie t±, która napędza zwykle w biegu moje nogi, tym razem do pracy wł±czyłam głowę! Od pierwszego kilometra pilnowałam by nie wysyłała mi żadnych negatywnych sygnałów, w uszach grała mi muzyka „Keep the faith” i "don’t stop me now”. Kontrolowałam czas, nie dałam się zastraszyć trzykilometrowemu podbiegowi, odwracałam wzrok od biegaczy, którzy przechodzili do marszu. Musiałam naprawdę walczyć całym ciałem, bo w pewnym momencie kto¶ z biegn±cych chwilę mi się przygl±dał i w końcu zaoferował mi żel. Zaryzykowałam, smak zielonego jabłka podziałał na mnie mocno energetycznie, kiedy już wydawało się, że nic z siebie więcej nie wydobędę, ruszyłam jeszcze mocniej do przodu, pilnuj±c tylko by moja noga nie wpadła w jak±¶ poln± dziurę. Głowa przywoływała jakie¶ obrazy sprzed lat, jak biegłam po tej trasie słuchaj±c radia, kiedy nasi łyżwiarze zdobywali medale olimpijskie, przypominałam sobie jakie¶ szkolenie, kiedy kto¶ nazywał mnie "Agata Waleczna", powtarzałam sobie słowa mojego męża „tylko dobrze to rozegraj” i tak z tymi my¶lami, które wci±ż napływał,y niespodziewanie dobiegłam na metę w czasie o 2 minuty lepszym od ubiegłorocznej życiówki.
Do domu wróciłam z pucharem za 3 miejsce w¶ród mieszkanek Gminy, byłam 7 w mojej kategorii wiekowej, w której pobiegłam już ostatni raz.
Teraz ¶miało mogę odpowiedzieć sobie na pytanie, że wiek nie musi być żadnym ograniczeniem, że te ograniczenia rodz± się przede wszystkim w głowie i absolutnie można je pokonać pozytywnym nastawieniem. Ten wynik to nie była kwestia lepszego dnia, dobrego przygotowania czy przypadkowego szczę¶cia, ja po prostu uwierzyłam w siebie.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu paulo (2018-11-13,13:01): Twoje osi±gnięcie i kolejne przekroczenie granicy jest z pewno¶ci± dla innych pocieszeniem (również dla mnie:)), że nie ma rzeczy niemożliwych, nawet jak się przekracza kolejne kategorie wiekowe :) aspirka (2018-11-13,14:15): Ja się cieszę Pawle, że mogłam to sobie udowodnić, mam nadzieję, że pomoże mi to nie tylko w bieganiu:-) DamianSz (2018-11-14,12:27): Gratuluję.ps. i dzięki , dała¶ mi nadzieję i zmotywowała¶ ;-) aspirka (2018-11-15,09:50): Nie pomy¶lałbym Damian, że potrzebujesz motywacji, przy Twoich wynikach? Ty wspaniale dajesz radę!
|