2007-12-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| początek zawsze pod górkę... ;) (czytano: 193 razy)

nikt nie powiedział że będzie łatwo no i nie jest...ale udało się! ...wróciłam do regularnych treningów, ojjj.... dają mi popalić, zwłaszcza siła biegowa, po piątkowej dawce wieloskoków jeszcze wczoraj czułam ją w nogach...do tego sobotni zakres, tym razem bez towarzystwa ślepego psa, który przy poniedziałkowym zakresie biegał ze mną od 3 kilometra, pewnie myślał sobie...hmmm....co on mógł sobie myśleć...jedno jest pewne ... znalazł sobie towarzystwo i nie wymiękł przy moim chyba jak dla niego mizernym tempie 4:15/km...przeglądając swój dziennik treningowy...zauważyłam ze już od początku września aż cztery tygodnie przechorowane, które spędziłam nie na trasach biegowych, ale w łóżku, trenując w snach, a do tego drugie tyle czasu spędziłam na powrocie do treningów po chorobie i wyszło na to że te cztery miesiące częściej "nic nie robiłam niż robiłam coś" i stąd teraz jest jak jest ... trudno sie wraca do treningów, nie używane mięśnie booooooolą ://// ale dziś czuję się świetnie, mój organizm chyba sie powoli przyzwyczaja do intensywniejszy treningów i dawki kilometrów...
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |