Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [55]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
kokrobite
Pamiętnik internetowy
Widziane z tyłu

Leszek Kosiorowski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Jelenia Góra
259 / 300


2014-07-19

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Wielka Pętla Izerska (czytano: 942 razy)

 

Gorąco, za bardzo... Ale trasa pierwsza klasa. Zimą śmiga się na niej (na większości z 21 km) na biegówkach (gdy jest śnieg).

Zbyszek przyjechał po mnie tuż po ósmej. Uniknęliśmy korków, które w soboty, ale trochę później, tworzą się na dojeździe do Szklarskiej. Miejsce parkingowe też mieliśmy świetne. Potem miłe czekane na tarasie kawiarni w Esplanadzie – parku, w którym usytuowano bazę zawodów.
Przyszli Darek i Mariusz.

Start pod dworcem kolejowym. Jestem wcześnie, szukam chłopaków z kamerą biegową, z którą mam biec. Oni pewnie mnie szukają, ale że widzieliśmy się tylko raz, pewnie się nie rozpoznajemy. Szkoda, byłem gotowy, na życzenie organizatorów.

No to powoli, bo upał straszny, zbyt szybki początek może oznaczać udar. Peryferie Szklarskiej Poręby, mijamy Chatkę Robaczka, potem podbieg po kamieniach, zbieg, płasko, generalnie pierwsza część – do Jakuszyc, w miarę łatwa. To tu pierwszy raz biegłem, jedyny raz dłużej, zanim zacząłem regularnie biegać. Wiosną 2008.

Z Jakuszyc na kopalnię fragment prawdy – 5-kilometrowy podbieg z dwoma siodłami. Wyprzedzam. Potem już lekko w dół, długie miękkie proste i dwa mocne zbiegi po kamieniach. Tutaj lecę ostro i wyprzedzam.
Jeszcze kawałek miasta i meta na stadionie.

Woda, izo do ręki i padam na pół godziny na trawę. Oj, ciężko było, za ciepło. No i do optymalnej formy daleko. Już jest dobrze z łydką, tylko za metą leciutko przypomniała o sobie.

Wracamy ze Zbyszkiem do Esplanady. Leżaki na tarasie z widokiem na Szrenicę – rewelacja!
Obiad dla biegaczy w mojej ulubionej szklarskoporębskej restauracji Kaprys – pycha i całkiem sporo.

Piękny dzień. Egzamin przed Maratonem Karkonoskim zaliczony. 2:07:18 na 21.097 km na WPI oznacza, że na MK jestem na sześć z hakiem.

Po przymusowym odstawieniu biegania z powodu kontuzji i późniejszym delikatnym powrocie nadal czuję się bardzo wyposzczony. Czuję głód biegania i startów. Dlatego za tydzień chcę pojechać do Sosnówki.

Ogólna ocena WPI - super!



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


wiesław (2014-07-20,20:41): Gratuluję i do zobaczenia w Sosnówce.
kokrobite (2014-07-20,20:43): Do zobaczenia!
slahor63 (2014-07-21,18:34): Wyprzedzasz na podbiegach, wyprzedzasz na zbiegach, za tydzień kolejne, mocne przetarcie, czyli po kontuzji prawie ani śladu. No to będziemy się ścigać na MK!
kokrobite (2014-07-21,19:27): Wyprzedzam, bo atakuję z bardzo dalekich pozycji ;-)
slahor63 (2014-07-22,11:46): Ja też tak lubię: dać się rywalom wyszumieć, a później ich łykać:)
kokrobite (2014-07-22,13:32): Dla Ciebie spokojny początek to taktyka, dla mnie - strategia przetrwania ;-) Wyprzedzanie jest przy okazji.
slahor63 (2014-07-23,16:12): jedno nie wyklucza drugiego. Ostrożny początek daje na ogół więcej możliwości.
kokrobite (2014-07-23,19:24): Tak, zwykle tak. Byle się nie dać zamknąć. Ale to zagrożenie dotyczy biegów z bardzo dużą frekwencją i ustawieniem się na starcie nie tam, gdzie trzeba.







 Ostatnio zalogowani
Admin
08:31
ArturSz
08:31
biegacz54
07:54
Leno
07:53
timdor
06:49
arco75
04:29
Lektor443
02:11
przystan
00:06
soniksoniks
00:04
Namor 13
23:13
marcin.333team
23:06
ozzy
22:56
simwa
22:25
pruslee
21:58
uro69
21:25
eldorox
21:22
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |