2014-06-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieganie ... (czytano: 252 razy)

Dzień dziecka spędziłem częściowo w Murowanej Goślinie na Półmaratonie Weteranów .
Start do biegu nastąpił o godzinie 10-tej .
Formuła biegu dopuszcza do startu tylko osoby w wieku 35 lat i więcej .
Liczba uczestników biegu to ponad trzysta osób . Trasa biegu pofałdowana , lekkie dłuższe podbiegi oraz dwie pętle .
Ruszam dosyć dynamicznie z całą grupą . Stawka dosyć mocna .
Większość biegaczy to „starzy wyjadacze” . Którzy przebiegli w swej karierze wiele tysięcy kilometrów .
Początkowe 5 kilometrów biegu tempo dosyć mocne jak dla mnie . Rozsądek nakazywał zwolnić lecz nogi niosły fantastycznie . Do nawrotu na leśnej asfaltowej drodze biegłem pełen energii .
Lecz dalej zaczynam tracić siły , tempo spada poniżej założonego .
Na półmetku jestem już tylko 30 sekund przed planowanym czasem czyli po 49 minutach i 30 sekundach . Początkowe kilometry biegu nadrabiałem aby pod koniec pierwszej połowy stracić dosyć dużo .
Na drugiej pętli również pierwsze kilometry to masakra .
Tempo powyżej 5 min na kilometr . Nogi nie niosą . Jestem „zagotowany” .
Dopiero po 17-tym kilometrze wracam do formy i zaczynam nadrabiać stracony czas .
Organizm pozwala na zwiększenie tempa pomimo podbiegów .
Linię mety mijam po czasie 1 godziny 40 minut i 10 sekund .
Niestety wyniki biegu organizator podaje jako czas brutto traktując start wszystkich osób jako moment początkowy biegu .
Taka sytuacja powoduje że mój czas został przekłamany o około 10 sekund na niekorzyść .
Jeżeli biegacz sam nie mierzył czasu to wynik otrzymuje w formie czasu brutto .
Dla osób biegnących po najlepszy wynik może to mieć istotne znaczenie .
Jedzonko po biegu bardzo smaczne dwudaniowe .
Samopoczucie całkiem znośne . Sił starcza jeszcze na resztę dnia
Wnioski z biegu – zamiast szarżować na początku lepiej biec w równym tempie . Jeżeli organizm pozwoli to przyspieszyć pod koniec biegu .
Pomimo pewnego już doświadczenia (prawie czterdzieści półmaratonów startowych) pobiegłem jak nowicjusz . Tylko dzięki zapasom sił jakie mój organizm zmagazynował dałem radę się zregenerować i wykonać zamierzony plan .
Ponieważ zamiarem moim było pobiec w okolicach 1 godziny i 40 minut .
W sobotę start w Śremie . Marzy mi się czas w okolicach 1 godziny i 39 minut z sekundami .
Czy dam radę ? Zapowiada się wysoka temperatura powietrza i słońce .
Dzień później impreza w Grodzisku . Tutaj plany to najwyżej ukończyć bieg .
Mam nadzieję że dam radę .
Dwa ostatnie lata biegłem w Śremie zachowawczo – czyli w okolicach 1 godziny i 50 minut .
W tym roku Śrem na ostro . Grodzisk dla przyjemności . Mam nadzieję że będzie to przyjemność a nie walka z bólem i słabościami .
Zobaczymy już niebawem . Ale najlepszej imprezy biegowej nie mogą sobie darować – mam na myśli oczywiście Grodzisk .
Do zobaczenia na starcie .
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu jacdzi (2014-06-04,22:58): Zycze w Sremie 1h38" a w Grodzisku "zachowawczo" 1h39" Namorek (2014-06-05,06:51): Dziekuje . Mowia ze wiara czyni cuda . Lecz w bieganiu raczej cudow nie ma ...
|