2014-02-15
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Grand Prix, czyli brzuszek zamiast formy (czytano: 425 razy)

Ponad pięć minut gorzej od życiówki na dychę - oto efekt zapuszczenia się, biegania tylko w weekendy. Pracuję bardzo dużo, ale to nie jest usprawiedliwienie. Powodem jest słaba motywacja, której konsekwencj± jest brak takiego organizowania sobie czasu, by wygospodarować choć godzinę w ci±gu doby na bieganie. Taka jest prawda. Skoro mam czas na czytanie bzdur w internecie, to nie ma o czym dyskutować. Trzeba się za siebie wzi±ć. Najlepsz± motywacj± będ± planowane na ten rok maratony.
To była pierwsza atestowana dycha w ramach Grand Prix Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze. Pętla ma ponad 1600 metrów, pokonuje się ni± 6 razy. Pełna podbiegów, zakrętów, kostki. Nie jest łatwa, Waldek, utytułowany biegacz, dla mnie autorytet, ocenia, że dychę na takiej trasie biega się jakie¶ dwie i pół do trzech minut wolniej, niż na szybkiej.
Wiedziałem, że nie będzie łatwo, bo biegam mało, ale żywiłem nadzieję na połamanie 50 minut. Gdy na półmetku miałem 25:30, s±dziłem, że przyspieszę jeszcze i uda się cel osi±gn±ć. Ale nie było już z czego przyspieszyć.
Na tej samej trasie odbęd± się kolejne trzy dyszki w ramach Grand Prix - w kwietniu, czerwcu i paĽdzierniku. Taka słaba postawa, jak moja dzi¶, daje szansę na niezły progres, je¶li wezmę się za siebie.
A ogólnie było super - znajomych pełno, organizacja bez zarzutu, prysznice ciepłe, żurek pyszny... Trasa, choć wymagaj±ca, podobała mi się. Interesuj±ca, na kilku jej fragmentach, choć to zaledwie 2 kilometry od mojego domu, nigdy nie byłem.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu aspirka (2014-03-20,12:58): to jaki ten czas ostatecznie miałe¶? kokrobite (2014-03-21,20:55): 51:59
|