2014-01-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Pocz±tki biegowej przygody CD (czytano: 201 razy)

Powoli bardzo nie¶miało pojawiła się my¶l o ¶mielszym bieganiu .
Ponieważ byłem zupełnie zielony co do zagadnienia biegów ulicznych moim pierwszym planowanym startem był maraton w Poznaniu .
Zupełnie nie po kolei , ponieważ większo¶ć osób zaczyna od przebiegnięcia półmaratonu .
Dziewięć miesięcy systematycznego biegania i przystępujemy do zmierzenia się z dystansem maratońskim .
„Nadszedł ten moment - moment oczekiwany przez każdego przyszłego maratończyka .
Start w pierwszym maratonie w życiu .
Wystartowali¶my razem z moim koleg± Jarkiem . Biegli¶my pocz±tkowo ramię w ramię .
Nogi same niosły chociaż tempo od pocz±tku jak dla mnie trochę za wysokie .
Wskazania pulsometru oczywi¶cie brałem pod uwagę - ale tylko te które dotyczyły tempa .
O poziomie tętna zapomniałem - co mi będzie jaki¶ tam pulsometr przeszkadzał !
Po około 10 km kolega Jarek gdzie¶ się zagubił . To znaczy uciekł mi do przodu .
Pierwszy podbieg na Warszawskiej a potem na Folwarcznej (stara trasa maratonu ) zaliczyłem dzielnie .
Po pierwszej połówce dostałem takich sił że nawet dogoniłem Jarka na 24 km . Razem biegli¶my około 2 lub trzy kilometry . Gdy skręcili¶my po raz drugi w prawo z ulicy Garbary .
"Panewki , zawory itd w moim silniku wystrzeliły z hukiem " utrata mocy była natychmiastowa .
Jarek po raz drugi się zagubił z przodu oczywi¶cie .Rado¶ć z biegu uleciała w zapomnienie .
Walczyłem z sob± i z każdym metrem trasy . Pomimo tego drugi raz zakręt na Folwarcznej zaliczyłem biegn±c .
Być może z boku wygl±dało to jak bieg ¶limaka , ale BIEGŁEM . Przy Kurlandzkiej "zapaliła się lampka - niski poziom baterii - uwaga koniec " Wówczas przeszedłem do chodu .
Aby tego było mało zaczęły się skurcze nóg . I tak id±c na przemian biegn±c - walczyłem ze skurczami przeplataj±c bieg chodem - dotarłem w pobliże mety .
Pod sam koniec - nad Malt± wyprzedziły mnie baloniki 4:15 . Dotarłem minutę za nimi . Na sam koniec mobilizacja i ostatnie 300 m biegiem w kierunku linii mety .
Uczucia z przekroczenia tej linii nie zapomnę do końca życia .
Oczywi¶cie o morderczej walce z tras± zapomniałem już po kilku minutach .
Było fantastycznie - a morał - było by lepiej gdybym słuchał pulsometru a nie gonił za Jarkiem .”
I tym optymistycznym akcentem zostałem maratończykiem . Ponad pięć lat temu .
Do dnia dzisiejszego ukończyłem siedemna¶cie biegów maratońskich . Do żadnego z nich się nie przygotowałem poważnie .
Lecz w tym roku zmiana .
Od wtorku rozpoczynam przygotowanie do wiosennego maratonu w Warszawie .
Przygotowanie oparte o profesjonalny 12-to tygodniowy cykl .
Łatwo nie będzie lecz musi się udać .
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu marbial (2014-01-05,19:50): Jestem pełen podziwu dla Twojej odwagi rozpoczęcia przygody z bieganiem od razu od maratonu. Życzę powodzenia!! jacdzi (2014-01-06,07:51): 12-to tygodniowy plan? Bardzo krotki, ale przy Twoim obieganiu i wytrenowaniu to mozliwe. Moj debiut maratonski przebiegal jesli idzie o odczucia podobnie do Twojego.
|