2013-10-20
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Przyjemność startowa (czytano: 380 razy)

Dziś po raz kolejny ujrzałem w tłumie biegaczy charakterystyczną rudą czuprynę naszej Marysieńki .
Przez moment miałem nawet nadzieję że dam radę ją dogonić i poznać osobiście lecz nie tym razem .
Sezon się kończy , być może w przyszłym roku . Gdy będę szybszy … marzenie .
Pogoda wspaniała , słonko , powietrze chłodne – bieg cudowny .
Do ostatniej chwili nie byłem pewny czy tutaj pobiegnę .
Oczywiście mam na myśli Szamotuły półmaraton Samsunga .
Impreza naprawdę nabiera rozpędu i rośnie w popularności .
Jak zawsze zacząłem zbyt szybko za co zapłaciłem po 7 kilometrze .
Lecz ogólnie rzecz biorąc było fantastycznie . Tydzień po maratonie w Poznaniu .
Czas 1:42:14 czyli lepiej niż oczekiwałem .
Po powrocie do domu wsiadłem na rower i zaliczyłem półmaraton rowerowy dokładnie 23 kilometry nad Rusałkę i spowrotem .
Ach te kolory jesieni , ten zapach , ta temperatura ., Dzisiejszy dzień jest dla mnie wzorcowym dniem jesiennym . Oby cała jesień taka była .
Oczywiście zima może być również podobna do jesieni .
Śniegu mam powyżej uszu , zimy nie cierpię brrrrrrrrrrrrrrrr .
Za trzy tygodnie ostatni start tego sezonu czyli półmaraton w Kościanie . Mój ulubiony i jednocześnie ten pierwszy raz .
Ponieważ w 2008 roku pobiegłem tam pierwszy swój półmaraton - do dzisiaj pamiętam tą walkę z trasą .
To był wysiłek i wielka determinacja .
Obecnie jest jakby lżej .
Im szybciej biegamy tym bardziej skraca się nam czas przyjemności z biegania .
Biegnąc w tym roku w Śremie , prowadząc znajomego na życiówkę przebiegłem półmaraton w czasie
lekko poniżej 1:50 i wówczas czułem najczystszą i najprawdziwszą przyjemność z biegu .
Mogłem podziwiać trasę , mogłem po prostu myśleć , rozmawiać , czuć i chłonąć przyjemność z samego ruchu .
Gdy biegnę szybciej w okolicach 1:40 i szybciej to podziwianie trasy czy też myślenie staje się nie lada wysiłkiem .
Fajnie czasami pobiec start tak na 70 % możliwości , wówczas to jest to – przynajmniej dla mnie :-)
NA ZDJĘCIU MÓJ PIERWSZY PÓŁMARATOŃSKI START - NOGI PRZED METĄ WAŻYŁY SETKI KILOGRAMÓW .
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu paulo (2013-10-21,08:48): ja też wczoraj z Marysieńką chciałem walczyć, ale sie nie udało :(. Wszystko było świetne; pogoda, atmosfera, przygotowanie (po maratonie:)), a tu też tylko 1:42 :) Ale jeszcze nie składam broni:) Gratuluję ! Namorek (2013-10-21,09:44): Być może dogonimy Marysieńkę w przyszłym roku (założymy łyżworolki ? Bedzie łatwiej . :-) ) ineczka16 (2013-10-21,20:19): Chłopaki! Marysieńki nie dogonicie. To jest super-maszyna na bieganie. Prawdziwa torpeda! Ale powodzenia w próbach. Najwyżej, jak to często ona pisze swojemu znajomemu - będziecie wąchać jej skarpetki ;p Pozdrawiam! Namorek (2013-10-21,20:24): Szczerze mówiąc to miałem nawet zbyt daleko do jej skarpetek :-) mariusz67 (2013-10-28,20:28): czyli już kilka lat biegasz-w jednym ze swoich kolejnych wpisów mógłbyś napisać o pierwszych biegach,doznaniach i co Cię skłoniło do biegania które stało się Twoją pasją.Zawsze z ciekawością czytam kolejne wpisy na Twoim blogu-pozdrawiam biegowo:)
|