2013-06-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kusi mnie żeby….. (czytano: 177 razy)

Kusi mnie żeby pokonać jedną z części zawodów triathlonwych na dystansie Ironamana. Chodzi oczywiście o rower. I zrobiłabym to wyłącznie dla siebie. Po co? Po prostu MUSZĘ to zrobić. Tak jak biegacze muszą biegać. To dystans niewiele ponad 180 km. I w tej chwili wydaje mi się, że to bułka z masłem. Tak jak dla biegacza dystans półmaratonu czy maratonu JEST do przebiegnięcia tak dla mnie to 180 km wydaje się czymś całkowicie osiągalnym.
Stopniowo zwiększam dystans, który pokonuję na rowerze aż pewnego dnia to będzie TEN DZIEŃ ! Jazda na rowerze jest dla mnie jak narkotyk. Wciąga, uzależnia i chce się więcej. Zapewne TAK czują biegacze i zaczynam rozumieć ich uzależnienie. Niestety w moim przypadku bieganie będzie zawsze numerem trzecim na liście. Po kolarstwie i pływaniu.
Co nie przeszkadza mi w zdobywaniu kolejnych różowych kropek. Metodycznie, po kolei, z laickim spokojem kogoś, kto ma zadanie do wykonania. Właśnie zapisałam się na kolejne dwa HM – y.
Natomiast jazda na rowerze jest czymś, czego nie da się porównać z bieganiem, bo JEST rower. Cichy, ale jakże ważny uczestnik całej wyprawy. Z rowerem się współpracuje.
Do roweru trzeba się przyzwyczaić. Roweru trzeba słuchać i wsłuchiwać się w jego rytm. Rower mówi, kiedy źle chodzą przerzutki albo trzeba nasmarować łańcuch. Rower trzeba naprawić, gdy złapiesz panę i dbać o niego niczym o samochód. Z rowerem trzeba się zgrać i stanowić JEDNOŚĆ. Rower ma duszę i osobowość. Trudno mówić o jedności z butami do biegania. To byłoby niedorzeczne ! Buty się zmienia częściej lub rzadziej. Zapaleni biegacze robią to wiele razy w roku. A rower jest na LATA!. To jak przyjaciel. Dlatego jazda na rowerze jest INNA.
Kto jeździ wie, o co mam na myśli. Chrissie Wellington, wielokrotna mistrzyni świata Ironamana, piszę o tym jak z żalem rozstawała się ze swoim starym rowerem przesiadając się z niemałym strachem na nowy tuż przed kolejnymi zawodami. I mimo, że był nieporównanie lepszy to jednak musiała przyzwyczaić się do niego i trochę obawiała się jak zachowa się na trasie. Niewątpliwie rower to coś więcej niż buty. Dzisiaj o mały włos przekroczyłabym magiczne 100 KM ! Ale tłumy rowerzystów na trasie skutecznie mnie spowalniały. Trzeba było uważać, zwalniać a nawet schodzić z roweru ! A do tego ten upał ! Do następnego razu !
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-06-23,08:03): To prawdziwe wyzwanie! IM pokonuja na rowerze szosowym, na cienkich kolach. Na Twoim rowerze bedzie Ci ciezko.
A co do rozowych kropek, zycze Ci ich wielu, wrecz jak piegi niech dominuja a wnet zleja sie w plame (42.195) paulo (2013-06-23,15:22): jestem pod wrażeniem :). Naprawdę. bartus75 (2013-06-27,14:22): dasz radę :) spokojnie jeździłem raz w tygodniu na wycieczkę w okolice Żywca /w jedną stronę 70km/ czy Krakowa /w jedną stronę 55km/ ale to było lata świetlne temu .. ostatni raz na rowerze ponad rok temu tak sobie dla przypomnienia wycieczka ok 60km dałem radę bez żadnego przygotowania no oczywiście poza biegowym ;P
|