2013-06-02
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Zalana Goślina ? (czytano: 354 razy)

Dystans do przepłynięcia ponad 21 km. Regaty rozpoczęły się dokładnie o 10:00. Kajaki na nogach. Zamiast wioseł ręce. A baseballówka przejęła funkcje czapeczki sternika, bo o kapitańskiej to jeszcze za wcześnie by marzyć. Linia startu, odliczanie i…….płyniemy młócąc fale, co sił w strugach piekielnego sztormu !
Na szczęście to tylko CZARNY scenariusz, ale według prognoz naszych synoptyków tak właśnie miał wyglądać ten półmaraton w Murowanej Goślinie. Ulewy w całej Polsce połączone z gradobiciem i silnym wiatrem. Od tygodnia sprawdzałam prognozy pogody na kilku kanałach w nadziei, ze wreszcie powiedzą COŚ optymistycznego, ale niestety WSZĘDZIE było to samo a tu SURPRISE, SURPRISE !!! Wprawdzie nie w czekoladzie, ale zawsze ! I nie kinder tylko dla dorosłych ! I bez plastikowej zabaweczki w środku, ale za to z koszulką super czerwoną jak polskie maki i medalem na końcu dmuchanej bramy. Wypisz wymaluj ponton ! A może to jednak były regaty ?
Płynęło się ciężko a wiosłowało mozolnie, ale trudno się biegnie, gdy z niewiadomych przyczyn złapie cię skurcz i tak skubany trzyma od 7 km do końca. Nie puszcza choćby nie wiem, co ! Uparty jak ja ! Tyle tylko, że z jego strony to był złośliwy upór. Mógł sobie darować akurat w tym dniu ! Dobiegłam wprawdzie bez tradycyjnych pęcherzy, w co mi się aż wierzyć nie chce ! To zasługa nowych skarpetek z odpowiednimi wstawkami i wzmocnieniami. Kupiłam je ostatnio skarżąc się na moje nieszczęsne stopy w Intersporcie. Nie są to skarpetki z tzw. górnej półki, co to masują, ściągają, napinają, łagodzą, chłodzą i jeszcze odpowiadają na maile za kosmiczną cenę! Powiedziałabym, że to raczej dolna półka, bo 23 PLN to śmiech na sali, ale trafiłam na genialnego pracownika – muszę przy okazji podziękować tej pani za radę ! - bo doradziła mi skarpetki, które łagodzą otarcia, doskonale trzymają stopę i nie powodują jej przegrzania, gdyż odprowadzają wilgoć i zapewniają cyrkulację powietrza. Myślałam, że to brednie, ale to prawda ! Skarpetki po biegu były SUCHE i NIE MAM mojego koszmarnego pęcherza, który spędzał mi sen z powiek ! Oczywiście pierwsza jaskółka wiosny nie czyni ! Zobaczymy, co będzie dalej, ale na razie jestem zachwycona ! Tyle, że nie wszystkim
Miałam NAJGORSZY czas ze wszystkich moich HMów w tym roku ! Poniekąd przyczyniła się też do mojego kiepskiego wyniku ( muszę na kogoś zwalić ) moja koleżanka, która zasypała mnie idiotycznymi smsami. Całą drogę o nich myślałam a gdy wróciłam do domu i odpisałam to idiotyzmom końca nie było ! Takie „Never ending story”, tym razem bez piosenki Lihmal’a.
Bez pęcherzy, ale za to ze skurczami mięśni, które obok smsów wprowadzały mnie w wyjątkowo kiepski nastrój dotarłam do mety. Jeden HM po drugim bez przygotowania to chyba TYLKO wyłącznie moja wina! Mam wrażenie, że organizm daje mi wyraźne sygnały, że WIĘCEJ mu się biegać nie chce! Paliwo się skończyło. Zasoby węgla też. Widzę jak znika moja Korona. !
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora jacdzi (2013-06-02,23:52): Paliwa i motywacji musi wystarczyc! We wtorek wracam do kraju i sie odezwe :-) paulo (2013-06-03,08:59): głowa do góry. Jesteś zwyciężczynią sama dla siebie, nawet jakbyś ukończyła z czasem 2:30. Mnie się też wczoraj ciężko biegło, ale z walki nie rezygnuję :)
|