Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [40]  PRZYJAC. [58]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jaszczurek
Pamiętnik internetowy
(Biegowe) Szelmostwa niegrzecznego chłopczyka

Janusz Łopusiewicz
Urodzony: 1984-04-02
Miejsce zamieszkania: Wrocław
164 / 210


2012-03-10

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Lidl (czytano: 288 razy)



Wrocław. Sobota godzina 6:00.
Dzwoni budzik w telefonie. Zazwyczaj nawet to lubię, barbarzyńska pora oznacza najczęściej jedno: jadę biegać! Niestety nie tym razem ani startu, ani nawet wspólnego treningu... a zapowiedziana wczoraj wycieczka do Lidla.
Cel: pomacać buciory. Wychodzę z domu o 6:45. 7:03 wchodzę. Słyszałem, że lidlowskie rzeczy potrafią błyskawicznie znikać. Bałem się trochę tłumów niczym na wyprzedażach na Zachodzie:):). Hord spragnionych taniego sprzętu biegaczy na szczęście nie ma, bezproblemowo znajduję swój rozmiar w wybranym kolorze. Kupuję też fajne okularki za 12 zł (moje żyć wiecznie nie będą:)) i jedną parę skarpet na przetestowanie.
Trening. 10 stopni, lekko deszczowa pogoda, lubię to:). w końcu można biegać na króciaka:). Zakładam nowe buty. Lekkość, lekkość czuję. Wyczytałem na konkurencyjnym forum biegowym, para Lidlów (Lidli?) waży 280 gramów...:). Teraz biegam głównie na śródstopiu, nie licząc paru kilometrów na Crossie, ostatni trening z chociażby kilometrem na piętach miał chyba miejsce... 14 lutego... Dokładnie nie wiem kiedy, nie zapisywałem:). Amortyzacja z tyłu obchodzi mnie zatem trochę mniej. Dla formalności robię parę kroków na piętach, czuć wyraźną miękkość powinno być okej. Zrobiłem dwanaście przebieżek na Małą Sobótkę, oprócz jednej wpadki (21s) wszystkie poniżej 20 sekund, a większość poniżej 19sekund. Jest forma. Po dwunastu powtórzeniach miałem jeszcze siłę wracać do domu tempem 4:45:).
Butami jestem oczarowany, zwłaszcza biorąc pod uwagę niewysoką cenę... W dodatku dizajn nie jest tragiczny:). No i ta waga...:). Byłem tak zachwycony, że ...poszedłem po drugą parę na zapas:). Niestety w najbliższym sklepie zostały już tylko nędzne resztki, wszystkie w jednym rozmiarze. Odwiedziłem inny sklep, buty były, kupiłem oczywiście. Przy okazji nabyłem jajka, przecież z czegoś te śniadaniowe omlety na maśle trzeba robić:):).


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Falko
16:22
biegacz54
16:04
placekjacek
15:58
Piotr100
15:54
Borrro
15:47
WitSik
15:45
edgar24
15:32
kostekmar
15:06
Wojciech
15:02
piotr@skrzynkowski.com
15:01
MarcinMC
14:39
PRE
14:09
adamo72
13:59
darfik
13:44
japa
13:41
Biela
13:34
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |