2012-03-04
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Cross Między Mostami (czytano: 294 razy)

Pięćset metrów do mety. Jeden z wyprzedzonych zawodników trzyma się moich pleców. z uśmiechem przyspieszam, kątem oka obserwuję faceta, dobrych parę metrów przewagi. Biegnę coraz to szybciej i szybciej. Jestem absolutnie pewny, że odległość pomiędzy nami będzie się zwiększać, a na mecie będę miał kilkanaście sekund przewagi. Płynnie biorę ostatni zakręt, podkręcam tempo. Meta już za jakieś sto metrów. Zawodnik wciąż biegnie za mną, a 50 metrów przed metą mija mnie z nieprawdopodobną prędkością... W wynikach trzy sekundy różnicy. No cóż... Dupa ze mnie, a nie sprinter:):).
Cross między Mostami. Dystans jakieś 12,7km. Czas równo 56 minut. Miejsce 85/301. Druga połowa dystansu szybsza o 90 sekund. Sporo ludzi wyprzedziłem. Lubię tak biegać;). Trasa błotnista, często trzeba było szukać właściwego "toru biegu":). Piękna słoneczna pogoda, ale było dość chłodno, zastanawiałem się nawet czy nie pobiec na długo. Ostatecznie wziąłem tylko czapkę i rękawiczki. I to był błąd! Czapkę zdjąłem po 4 kilometrach:). Wytrzymałem na śródstopiu 9 kilometrów. Potem trzeba było finiszować i przerzucić się na mniej męczące bieganie na piętach... Jeszcze trochę czasu musi upłynąć, zanim skończy się ten piekielny łydek ból:).
Impreza wzorowa, pomiar czasu czipami, spore szatnie, w pakiecie "zdrowa kawa" (nie jest pijalna). I to wszystko za darmochę, lubię OMW:).
W czwartek siła biegowa. Było bardzo ciepło to wypróbowałem nowy zestaw startowy, spodenki za bon i koszulkę klubową. Biega się:). 4:54/km. Dzisiaj wybieganie 14,7km, tradycyjna trasa plus kółko po wałach. Tempo 5:10. Stała się rzecz niezwykła uratowałem życie psu! Bohatersko zatrzymują się tuż przed nim. Wracałem do domu tempem sporo poniżej piątki, kiedy właściciel psa rzucił patyk tuż przede mną. Cóż za niesamowita inteligencja....
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |