Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [40]  PRZYJAC. [58]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jaszczurek
Pamiętnik internetowy
(Biegowe) Szelmostwa niegrzecznego chłopczyka

Janusz Łopusiewicz
Urodzony: 1984-04-02
Miejsce zamieszkania: Wrocław
159 / 210


2012-02-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Samochodem w park (czytano: 272 razy)



Robiłem ostatnią serię wykroków, kiedy na wał podjechał samochód. Śniegu w cholerę, a jakiś wariat jeździ po parku. Kiedy zakopany w śniegu nie mógł ruszyć, nie ukrywałem rozbawienia. No cóż przynajmniej dobrym humorem powetuję sobie blokadę ścieżki:). Zaproponowałem gościowi pomoc, w końcu trzeba nieść pomoc bliźniemu:):).
-Nie widział pan może beagla, szukam już go od godziny.
Natychmiast pożałowałem swojej propozycji. Bezczelność niektórych psiarzy nie zna granic, najpierw puszczał pieska bez smyczy i opieki, a potem samochodem szuka swojej zguby. Jeżdżenie samochodem po parku? Bez komentarza. Beagle to sympatyczne psiaki wymagające bardzo dużo ruchu... Ciekawe czy gość jeżdżący nawet do parku samochodem, z paczką papierosów na siedzeniu i z niemałym brzuszkiem zapewnił zwierzęciu odpowiednio dużo ruchu?:) No ale pewnie "kocha psy"!:):):) Nadejszło mnie wtedy pytanie: Czy treningi aby nie byłyby nudne bez tych bezkresnych łanów głupoty właścicieli psów?:) W drodze powrotnej spotkałem Fionę. Treningi bez psiarzy jednak są marzeniem!

W sobotę piękny czwartkowy śnieg pozostał tylko wspomnieniem, roztopy! Błoto, lód, woda, kałuże, resztki śniegu. Okropność. Ruszyłem dziarsko na trening trzaskać kilometrówki (tradycyjnie o długości 930 metrów:)). Założenie jest jedno, nie zrobić sobie krzywdy. Pierwsza kilometrówka w 3:55. Buty mokre do ostatniej nitki. Druga w 4:08... Szybciej zwyczajnie jest ciężko bez kolców. Odpuszczam i wracam do domu.

"W przyrodzie nic nie ginie" toż to dobrze znana prawda. Naiwnie sądziłem, że wczorajszy trening zaginiony w szachowo-leniwym i lekko piwnym wirze został utracony bezpowrotnie... Dzisiejsze słońce (zimą nawet do zniesienia) zmusiło mnie do zaległego rozbiegania. Roztopów ciąg dalszy, z tym że są już na bardziej zaawansowanym etapie... Dużo omijanek, gigantycznych kałuż na całą szerokość ścieżek, śliskich miejsc i innych podobnych atrakcji. 14,7km w tempie średnim 6:16, to się dopiero nazywa spokojne wybieganie:):). Patrzę w treningowy kajet... ostatni raz wolniej było 13 lipca:).
Aaa jeszcze jedno, dzisiejszy trening w całości na śródstopiu 14,7km, wow:).

W sobotę idę na Bieg Piasta. Długo się nie mogłem zdecydować czy pobiec, czy zgłosić się do pomocy. Zwyciężył egoizm, zatem biegnę. Aczkolwiek mam silne postanowienie pomóc przynajmniej w jednym biegu, organizowanym przez mój nowy klub:). Do Biegu Piasta mam sentyment, rok temu pierwszy raz udało się załapać do górnej połówki tabeli. Zobaczymy jak się uda start po 10-tygodniowej przerwie w bieganiu w zawodach. Nie nastawiam się na jakąś rewelację, ważne starty są dopiero później:).



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
M@rlon
15:53
Bartuś
15:39
Yazomb
15:35
henrykchudy
15:35
szan72
15:26
gora1509
15:17
Kmicic
15:16
wwdo
14:44
kolor70
14:30
benfika
14:17
dejwid13
14:13
dionsport
14:01
Maciej
13:18
13
13:15
Raffaello conti
12:40
Pawel63
12:37
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |