2012-02-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Kundle (czytano: 221 razy)

Z naprzeciwka nadbiegał facet z długim kijem w ręce. Początkowo myślałem, że to jakaś nowa konkurencja... Po tradycyjnym pozdrowieniu dłonią, usłyszałem:
"Uważaj na brązowego psa tam trochę dalej". Odkrzyknąłem "dzięki". Solidarność wśród biegaczy to bardzo dobra rzecz!
Co ma zrobić biegacz, kiedy istnieje ryzyko ataku psa? Przede wszystkim trzeba zatrzymać stoper, żeby później jakiegoś kwiatka w treningowym zeszycie nie było:):). Opisu postawy obronnej tym razem nie będzie... Powiem tylko tyle, że W przypadku ataku kundla, planowałem dość okrutną ripostę... "Fiona" postała, postraszyła i pobiegła za właścicielką-idiotką.
We wtorek natomiast na mojej drodze stanął bullterrier. Ten przynajmniej był wesoły. Wiem, że to rasa raczej nieagresywna, aczkolwiek źle wychowane osobniki się zdarzają... A czego spodziewać się po właścicielu (tym razem znów płci żeńskiej), który spuszcza swojego psa ze smyczy, bez kagańca, pozwalając swojemu pupilkowi podbiec do obcego faceta i go obwąchiwać?
Czasem się naprawdę zastanawiam, dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na to, żeby dziurę budżetową łatać wpływami środków za mandaty dla nieodpowiedzialnych psiarzy:):).
Chciałem zacytować fragmenty pewnej powieści, niestety są za długie. A szkoda...
Mam dość psiarzy-idiotów.
Treningi wciąż w normie, ostatnio się nawet trochę ociepliło i udało się pobiegać przy pięciu ujemny stopniach!:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |